Image Hosted by photobucket.com

piątek, 27 lipca 2012

//W tym zakłamanym świecie coraz trudniej o prawdziwych przyjaciół// Kawasaki Kaoru(川崎香る)- NIE_pożegnanie[mojego autorstwa]

O raaany... Co za dzień dzisiaj, coś okropnego, masakra. Czuję się naprawdę jakoś tak... eee sama nawet nie wiem, jak to określić. Po prostu mi smutno. Tak, to chyba dobre określenie, co teraz mi towarzyszy. Tak, jakby ktoś mi umarł, czy coś w ten styl właśnie. Potworne uczucie i nastrój taki sam. Jeszcze dzisiaj do sprzątania mnie zagonili, jakby jutro by się nie dało, no ale dobra... W złości, bo w złości posprzątałam. Chociaż wolałabym te rzeczy zostawić sobie na jutro, aby się zająć czymś, by czas szybko minął i tyle. A tak to na jutro zostanie mi tylko posprzątanie własnego pokoju- i po robocie. Co ja będę przez resztę dnia robiła? Tego nie wiem <wzrusza bezradnie ramionami>. Może w końcu wezmę się za napisanie tych pięciu piosenek, które wiszą mi litościwe nad biurkiem, jakby błagały, aby je w końcu skończyć. Tak... to chyba dobry pomysł... o ile będzie wena. Bo bez niej, to ani rusz.

Trochę marudzę-ja to wiem, ale cóż na to poradzę... Obiecuję, że już nie będę, naprawdę. W sumie to chyba dobry temat, aby sobie pomarudzić, ponarzekać i w ogóle. Bo dzisiaj w zasadzie to o piosence, którą napisałam dzisiaj i to zupełnie spontanicznie pt: "NIE-pożegnanie".


sobota, 14 lipca 2012

//Na czym polega miłość, skoro śmierć zabiera nam najbliższych?//(川崎香る)Kawasaki Kaoru-Bez odpowiedzi [mojego autorstwa].

Nie wierzę, że w końcu udało mi się skończyć tą notkę. Zaczęłam się z nią męczyć rano i tak po trochu coś do niej dopisywałam, bo dziwnym trafem dzisiaj w ogóle nie potrafię nic skleić w sensowne zdanie. Ja nie wiem, czy to przez tą nagłą zmianę pogody? Najpierw upały, że nie szło się wytrzymać, a teraz te deszcze i zachmurzenie. Z jednej strony się cieszę, że w końcu można odetchnąć normalnie, ale zaś taka pogoda zawsze działa na mnie tak, jak to właśnie dzisiaj ze mną czyni- czyli do niczego się nie nadaję, prócz marudzenia na wszystko, co się da.
Dzisiaj postanowiłam wstawić kolejny z najnowszych teksów, jakie udało mi się napisać w przełomie marzec-czerwiec. Planowałam, aby ukazał się drugi rozdział opowiadania, ale... pogoda robi swoje z człowiekiem.


 


wtorek, 10 lipca 2012

//Ręce Boga i ręce Diabła// Orthros no Inu(オルトロスの犬). J-drama

Planowałam już wcześniej umieścić recenzję z "Orthros no Inu", ale jakoś nic mi się nie chciało pisać, nawet jeszcze nie zaczęłam drugiego rozdziału opowiadania-może dzisiaj uda mi się coś naskrobać, chociażby jakąś cząstkę. Dzisiaj w sumie zmusiłam się, aby w końcu napisać tą recenzję, bo doszłam do wniosku, że dramę skończyłam oglądać w zeszłym tygodniu, a bałam się, że już zapomnę o najważniejszych rzeczach, które trzeba wpleć w recenzję. Wyszła, jak wyszła, krótka bo krótka, no ale ważne, że się pojawiła ;p. Tak szczerze się przyznam, że sama za bardzo nie wiedziałam, co o tej dramie wspomnieć. Bo bardzo mi się spodobała, a jakbym chciała w niej zamieścić wszystko to, co planowałam; co mi się podobało, a co nie; po komentować bohaterów i.t.p, to uwierzcie- byłaby naprawdę baardzo długa. A z drugiej strony zaś nie chciałam zbyt dużo zdradzać z fabuły, bo uważam, że trzeba dramę obejrzeć samemu i ją ocenić ;p.
Ja bym z chęcią jeszcze raz ją obejrzała... ^-*.



wtorek, 3 lipca 2012

私の偉大日本の恋 (Watashi no idai nippon no koi) Rozdział pierwszy.

Wakacje w końcu są <jupi>. To też skupiłam się na dokończeniu opowiadania, którego w maju wstawiłam zaledwie prolog. Chciałam je już wcześniej zacząć pisać, ale jakoś nie było kiedy, aby spokojnie przysiąść do komputera. W sumie teraz też nie ma za bardzo jak. Jest tak duszno, że nie idzie wytrzymać, ciężko mózg pracuje przy takim upale. Hah, nawet wiatrak nic nie daje, który chodzi mi 24h na dobę ;/.

Co do opowiadania, to prolog był pisany w pierwszej osobie, teraz jednak postanowiłam pisać w trzeciej, bo po prostu jakoś mi tak wygodnie jest i łatwiej. Jednak nic się nie zmieniło, bo wizja na to opowiadanie jest tak sama, jaką planowałam piszcząc w pierwszej osobie.