Cześć, kochani. Witam Was w kolejnym poście, który znowu okazał się być spontanem. Ja nie wiem, ale wszystkie dotychczasowe wpisy to spontan jest, ktoś mi powie, jak to się dzieje? Dzisiejsza notka nie jest zbyt wesoła. Zabrałam się za napisane jej dopiero wczoraj i biłam się z myślami, czy aby na pewno to jest dobry pomysł, by ją w ogóle opublikować. Chciałam po prostu napisać kilka słów, ponieważ od kilku dni chodzę jakaś taka trochę przygnębiona i zamyślona. Dokończyłam ją z rana i powiedziałam sobie "raz kozie śmierć" i publikuję ją jednak. Kto chce, niech przeczyta, co znajduje się pod spodem, a jeśli nie, no to trudno się mówi. Możecie podzielić się z własnymi wrażeniami w komentarzach. Zapraszam chętnych do dyskusji.
Natomiast jeśli chodzi o mnie, to od jutra zaczynam mój wymarzony długi urlop. Serio, już nie mogłam się go doczekać. We czwartek z moją drugą połówką jedziemy do Wrocławia. Co prawda, ja już tam byłam w trzeciej klasie technikum na wycieczce, ale mój luby jeszcze nie widział tego miasta, dlatego postanowiliśmy tam jechać. Pogoda nas nie rozpieszcza za bardzo w lipcu, więc uzgodniliśmy, że lepiej pojechać sobie jakieś miasto zwiedzić, niż jechać np nad jezioro i w ogóle z domku nie wychodzić, bo pada. Także, liczę na to, że pogoda ciut się poprawi, by zwiedzanie (a przede wszystkim ogrodu japońskiego) się udało ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Johnny Kitagawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Johnny Kitagawa. Pokaż wszystkie posty

