Hej ;p. Ale zimno, co nie? Brrr... ja to praktycznie siedzę pod grzejnikiem i z gorącą kawą, bo jest mi po prostu zimno -.-'. Coś strasznego, nie lubię takiej pogody, wolałam już, jak było wcześniej. Trochę słonka, trochę ciepełka i od razu człowiekowi się chciało żyć, a tak? Zero motywacji do czegokolwiek i jeszcze to marudzenie na wszystko, co się tylko da dookoła, ehh. Chcę już wiosnę... naprawdę ~ Jak dobrze pójdzie, to być może w przyszłym tygodniu z paczką wybierzemy się na łyżwy. W sumie fajnie by było, tak rzadko teraz się widujemy, że to coś strasznego jest. Mam nadzieję, że sesja dobrze im pójdzie, zdadzą wszystko w pierwszych terminach, no i spokojnie potem będziemy mogli spędzić ten czas razem, na lodowisku ;].
Tak właściwie zastanawiałam się dość długo, czy wstawiać tę notkę, czy też nie. No ale jak widać, w końcu się zdecydowałam i postanowiłam jednak ją tu umieścić. Film oglądałam jakoś tydzień temu, więc w sumie nawet i dobrze, że jeszcze dziś wzięłam się za napisane tych kilku słów o "Ore ore", bo później miałabym z tym mały problem, więc... XD. Sama nie wiedziałam, co dokładnie bym mogła napisać, gdyż film był dla mnie... po prostu pokręcony i moje odczucia na jego temat są różne, więc wolałam nic nie pisać o "Ore ore", ale jakoś podołałam temu ;].
Hitoshi Nagano
pracuje w sklepie ze sprzętem elektronicznym. Pewnego dnia, w jego ręce
trafia telefon innego mężczyzny. Wkrótce telefon dzwoni, Hitoshi
odbiera go i rozmawia z matką mężczyzny, podszywając się pod niego. Tym
sposobem, udaje się mu wyłudzić od kobiety pokaźną kwotę. Niebawem
kobieta pojawia się w mieszkaniu Hitoshiego i traktuje go jak swojego
syna.
Słyszałam, że filmy Satoshiego są dość dziwne i specyficzne, ale nie spodziewałam się, że aż tak <szok>. Nie będę ukrywać, że sięgnęłam po "Ore ore" głównie ze względu na Kamenashiego Kazuye <3, który dostał kluczową rolę i zagrał aż 33 postacie. Mimo wszystko, film po pierwszych minutach przypadł mi do gustu. Miałam przyjemność obejrzeć kilka filmów japońskich, jednak "Ore ore" najbardziej z nich wszystkich się wyróżniało. Nie potrafię wyjaśnić, o co dokładnie mi chodzi - po prostu, kto obejrzał już "Ore ore" może będzie wiedzieć, co ja mam na myśli XD. Może to ta nutka tajemniczości, albo ten obraz to sprawia, że ja zupełnie inaczej odbieram ten film od reszty japońskiej produkcji? Naprawdę jest mi to ciężko stwierdzić.
Fabuły to chyba nie załapałam ;| Była moim zdaniem dziwna i to dość bardzo, w dodatku mocno pokręcona, że o raaany ~. Wszystko niby pięknie ładnie, motyw wyłudzania pieniędzy coś jak "na wnuczka", ale dalej to chyba już się pogubiłam <lol> XDD. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego Daiki wygląda, jak Hitoshi. I dlaczego Daiki mieszkał w mieszkaniu Hitoshiego O__o. Potem, niby skąd nagle wytrzasnął się zakręcony do granic możliwości Nao? No bo, skoro niby te całe kopie pojawiały się w wyniku oszustwa (bo ja tak to przynajmniej odebrałam), to z mojego toku rozumowania wynikałoby, że z kolei Daiki musiał podszyć się pod Nao, albo to Hitoshi zrobił,czy coś, skoro Nao później wyglądał, jak Hitoshi, loool, pokręcone i to straaasznie XDD. Potem jednak dalej się okazało, że z kim by nie miał styczności Hitoshi, to po kolei ci ludzie zamieniali się w niego. Nawet kolega z marketu później wyglądał, jak on. WTF, niby czemu, noo? XDD Ale chyba najbardziej rozwaliły mnie dwie wersje Hitoshiego, a mianowicie tych dwóch kobiet. Jedna, co pojawiła się w mieszkaniu Nao, a druga ta taka z czarnymi włosami, gdzie później odganiała się torebką. No i wersja policjanta też mnie rozłożyła na łopatki i tego psychola niby z afro na głowie i biegającego po mieście z nożem.
Właściwie film był strasznie zabawny. W pierwszej chwili się zdziwiłam, że "Ore, ore" zalicza się do komedii, bo po krótkim opisie i zapowiedzi bardziej przypisałabym mu etykietkę z napisem "psychologiczny". Jednak po obejrzeniu filmu zmieniłam zdanie ;p. Może i "Ore ore" miało w sobie coś z gatunku psychologicznego, miejscami może przypomniał kryminał (bo te pojawiające się później zabójstwa i niby ten gang, który składał się z trzech osób ;p), ale zdecydowanie była to komedia i to dość ryjąca mózg XD. Mimo wszystko przyjemnie się go oglądało i wcale nie dlatego, że AŻ tyle Kame było mi dane ujrzeć na ekranie ;p. Nie no, "Ore ore" poleciłabym chyba na odstresowanie się ~~. Zdecydowanie film poprawia humor ;].
Bohaterowie:
HITOSHI ~
DAIKI
NAO <3
[Trailer] It's Me, It's Me / Ore Ore


1 /skomentuj:
Muszę przyznać ci racje bo film nieco dziwny jest, chyba że tylko my nie ogarniamy o co w nim chodzi. :D A chyba Japończycy są do takich filmów przyzwyczajeni? Tak myślę. ^^
Tak jak już Ci mówiłam wcześniej że te wszystkie kopie Hitoshiego są jakby karą za to że wyłudził te pieniądze od tej babki, jak pisałaś powyżej. Taka jest moja opinia, przynajmniej tak to po części zrozumiałam. A tak mi się teraz wydaje że ten film to raczej jakiegoś głębszego przekazu nie miał o___0.
Nwm coś się tak uczepiła tego Daiki, jak dla mnie to on jedyny zachował jakiś rozsądek w tym wszystkim, a Nao to przee..po prostu takie dziecko chyba faktycznie niedorozwinięte trochę :D:D A na początku to ten Hitoshi taki ciapowaty się wydawał, taki wiecznie nie wyspany? I współczułam mu tej pracy w tym sklepie ze sprzętem elektronicznym, bo ten jego koleżka tam to taki debil jakiś był. ( Te zdjęcie ich powyżej jest właśnie).
Ale gdyby nie te zegarki kolorowe które nosili to czasami można było się pogubić kto jest kim, więc dobry pomysł z tym był. :)
Jedno jest pewne że Kame musiał się napracować przy tym filmie, w końcu 33 role to nie mało :).
Keiko^^
Prześlij komentarz