Image Hosted by photobucket.com

środa, 14 listopada 2012

私の偉大日本の恋 (Watashi no idai nippon no koi) Rozdział 5:Noc, co przynosi nadzieje na sen.

Dawno w zasadzie nic już nie pisałam, ale jakoś tak wyszło. W sumie nie miałam za bardzo o czym pisać. Wczoraj pobrałam sobie dramę "Koziora- niebo miłości" i sądziłam, że właśnie o tej dramie będzie poświęcona dzisiejsza notka, bo dramka ma tylko 6 odcinków. Wczoraj obejrzałam trzy, dzisiaj dwa i nie mogę pobrać szóstego, ostatniego. Bo ze ShoWA wygasł jeden link, a na chomikuj nie mam transferu, a brak środków na koncie, aby go doładować ;|. No cóż, poprosiłam koleżankę, czy użyczy mi swojego. Mam nadzieję, że jak wróci z wykładu, to da mi znać, czy coś jej zostało na chomikuj. Bo drama mnie wciągnęła szczerze powiedziawszy, a poza tym, już dawno nic nie oglądałam, więc taki powrót do oglądania dram jest... przyjemny ;).
Dzisiaj wstawiam kolejny rozdział mojego wakacyjnego opowiadania. Długo nic w nim nie pisałam, bo nie miałam czasu, ani też chęci. Ja jak coś piszę, to muszę mieć przede wszystkim czas, aby mnie nic nie goniło. W dodatku, dawno nic nie pisałam, więc trochę wyszłam wprawy w piasaniu. Pierwotna wersja miała być zupełnie inna tego rozdziału, ale przyszedł spontan, więc naskrobałam takie coś, co w ogóle nie miało mieć bytu w tym opowiadaniu. Teraz będę się biła, jak z tego wybrnąć, ale z czasem mam nadzieję, że coś mnie oświeci i natchnie. W każdym bądź razie, mam nadzieję, że ten rozdział w jakimś tam stopniu spodoba się tym osobom, które lubiły go czytać ;).


 私の偉大日本の恋

Rozdział 5: 

Słońce świeciło już nisko, gdyż znajdowało się po drugiej stronie nieba. Na zachodzie tworzyły się różnobarwne obłoki, podświetlane złocistą poświatą tarczy słonecznej. Kąt padania światła słonecznego świadczył o tym, że panuje złota i ciepła jesień. Niebo było nieskazitelnie błękitne, trochę odcieniem przypominającym sopel lodu. Od czasu do czasu delikatny powiew wiatru niósł ze sobą kolorowe liście, które opadały wszędzie, gdzie wiatr tego sobie zażyczył. Dzięki czemu krajobraz tejże jesieni przedstawiał się naprawdę bardzo uroczo, aż po prostu chciałoby się wziąć kartkę papieru i pociągnięciem pędzla uwiecznić ten widok na białym płótnie. 

Dziewczyna siedziała na promenadzie na jeden z ławek znajdującej się najbliżej krawędzi oceanu. Odwrócona w stronę wody, w ręku trzymała gitarę, na której wygrywała jakąś melodię i śpiewała słowa, co jakiś czas przerywając i zaczynając grę od nowa. Wyglądało to tak, jakby dopiero co starała się wymyślić melodię wraz ze słowami piosenki, gdyż obok niej, na ławce znajdował się zeszyt, w którym, gdy przerywała grę, zapisywała w nim słowa i chwyty gitarowe.
Na jej twarzy gościł serdeczny uśmiech. Chyba to, co robiła, sprawiało jej radość. W czekoladowych oczach malował się błysk szczęścia, gdy melodia w raz ze słowami idealnie komponowała się i tworzyła ładną, spójną całość.

Noc, co przynosi nadzieje na sen
tak szybko zastępowana jest przez dzień.
Czy mogę zostać w nim jeszcze trochę,
nim pierwsze promienie rozmarzą twój obraz?
Nie chcę otwierać oczu, bo wiem
odejdziesz wraz ze wschodem słońca
A ja chcę całą wieczność śnić,
bo tylko tam mogę odnaleźć Cię.

Śpiewała w kółko ten wers, chcąc nadać słowom jednocześnie mocy i mieszającego się smutku. Pragnęła, aby ten nowy jej utwór właśnie taki był. Ukazujący żal, że życie jest szare i monotonne, w którym ciągle, na każdym kroku napotykamy się na przeszkody i zawód. Ludzkość boi się postawić korku do przodu, bo to prowadzi do zmian, jakie wywołują w nas lęk. A jednocześnie, dopiero we snach uzyskujemy, to co jest odległe i niedostępne dla nas. Chciała, aby piosenka przedstawiała sny, jako ten nasz drugi świat, gdzie wszystko jest możliwe, że dopiero tam tak naprawdę człowiek jest szczęśliwy. Gdyby nie sny, życie człowieka byłoby pozbawione jakichkolwiek barw. I do tego dążyła, aby słowa jej piosenki były właśnie o tym.

Nie przejmowała się ludźmi, którzy byli na promenadzie. A może ich wcale nie było? W każdym bądź razie, nie przywiązywała do tego najmniejszej uwagi. Śpiewała z mocą i uczuciami, a wiatr niósł jej słowa daleko przed siebie, obijając niczym echem od strony oceanu. 

-No, bardzo ładnie.

Przez głośny jej śpiew i dźwięk gitary, za swoimi plecami usłyszała czyjś głos, do którego zaraz dołączyło gorące klaskanie w dłonie. 

Momentalnie urywała w połowie chwyt i znieruchomiała, a dopiero po chwili odważyła odwrócić się za siebie. 

Ujrzała przed sobą twarz Japończyka o ciemnych krótko przyciętych włosach. Uśmiechał się tak, jak dziewczyna najbardziej lubiła. Wprost kochała jego uśmiechniętą twarz. 

Na ten widok jej kąciki ust same powędrowały ku górze, tworząc nieśmiały uśmiech, a następnie opuściła oczy na dół, lekko oblewając się rumieńcem.

-Dzięki- mruknęła nieco speszona, ściskając mocniej w ręce gitarę. 

Chłopak zrobił jeden krok do przodu, spoglądając w zeszyt. Ujrzał w nim zapisane nierówne znaki kanji. Niektóre linijki były grubo skreślone długopisem, tak jakby autorka nie chciała, aby ktoś poznał jej myśli, w chwili pisania tych słów. Natomiast pod znakami kanji, drobnym i równym pismem, znajdowały się słowa, jak Japończyk się domyślił, napisane w języku narodowym tekściarki. 

Uniósł oczy na lekko zaróżowioną twarz dziewczyny i uśmiechnął się szeroko.

-Ładna ta piosenka. 

Tekściarka odważyła się podnieść na niego oczy. Słysząc te słowa, poczuła jak serce uderza głośno w jej klatce piersiowej. 

-Cieszę się- odwzajemniła ciepły uśmiech- że ci się podoba.

-I ślicznie się rumienisz...- palnął. Chyba nawet nie będąc świadom, że jego słowa wydostały się na zewnątrz z jego ust, bo zaraz się zmieszał.- Widzę, że masz swój własny świat. Lubisz motyw snu i marzeń?

Tekściarka po raz kolejny nie była wstanie spojrzeć w jego oczy, więc wbiła je w gitarę. Wzmianka na temat jej rumieńców spowodowała, że na jej policzkach pojawiły się ceglane rumieńce. 

Czy lubię motyw snów i marzeń? Spytała z siebie w myślach, cicho prychając. To przecież jasne, tylko we snach jesteśmy wstanie spełnić wszystkie marzenia, nie bacząc na żadne konsekwencje, które objawią się wraz z ryzykiem. Nie lubię, tylko wręcz je kocham. Mogłabym godzinami o tym śpiewać i wymyślać z tysiąc o tym piosenek....

Jednak nie odważyła mu się tego wszystkiego powiedzieć, potaknęła tylko jedynie głową.

Widząc ten gest chłopak uśmiechał się, jakby był zadowolony z jej odpowiedzi. 

-Hmm... to w takim razie widzę, że nie jestem sam.-Oparł się o barierkę i skrzyżował dłonie na piersiach, wydobywając z siebie ciche westchnięcie. 

Młoda tekściarka wciąż miała utkwiony wzrok we swojej gitarze. Mrugnęła kilka razy powiekami, mając wrażenie, że się przesłyszała. On i motyw snu? Niemożliwe. Pokręciła z niedowierzania głową. 

- Chcesz dokończyć ten tekst, aby przekazywał to, co masz w sercu, Kaoru-chan?

Uniosła na niego pośpieszne oczy i w tym momencie ich spojrzenia ze sobą się spotkały. W jego oczach było coś takiego, co Kaoru mogłaby spokojnie nazwać zrozumieniem. 
Ale jakim cudem? Padło pytanie w jej głowie. Czy to możliwe, aby on zrozumiał tak prostą dziewczynę, jak ja? Co on może wiedzieć o skromnych marzeniach, praktycznie nikogo ważnego w tym świecie? On, który wszystkie marzenia może spełnić za machnięciem dłoni? 

Na widok zdziwionej miny tekściarki ośmiał się, ukazując lekkie rozbawienie, które wyrysowało się na jego twarzy.

-Podejdź tutaj-wciągnął w jej stronę dłoń.-Coś ci pokażę.

Mimowolnie, nieświadoma tego, co czyni, podniosła się z ławki i złapała jego ciepłą dłoń, a on ścisnął ją lekko i przyciągnął do siebie.

-Stań przy barierce i zamknij oczy- mówiąc to z trudem powstrzymywał śmiech.

Kaoru spojrzała nieufnie w jego oczy. Chciała już coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili zagryzła wargę, by nie palnąć czegoś głupiego. Roześmiała się cicho, bo uważała to za istną dziecinadę. Jednak przymknęła powieki, jak ją prosił. 

-Okey, co czujesz?

Zmarszczyła brwi, nie wiedząc, o co ją dokładnie pytała. Ogólnie czuła się dziwnie i przede wszystkim głupio. Za pewnie w oczach innych ludzi wyglądała ta scena dość śmiesznie. Chciała po prostu zakończyć jak najszybciej ten cyrk i wrócić do piosenki, aby ją ukończyć. Wiedziała, że mało czasu jej zostało, a szef jak zawsze naciskał, aby prace oddawała kilka dni przed terminem w razie wniesienia drobnych poprawek. Więc nie miała czasu na jakieś chore zabawy, w dodatku z piosenkarzem, który należał do tej samej agencji, w której ona pracowała, jako tekściarka i kompozytorka. 

-No, skoncentruj się- usłyszała cichy i spokojny głos wokalisty.- Obudź swoje zmysły na to, co cię otacza.

Wydobyła z siebie ciche westchnięcie, jednak nic nie powiedziała. 

Odetchnęła głęboko, czując chłodniejsze powietrze napływające od strony oceanu i ciepłe promienie słoneczne, które padły na jej twarz. Zaraz potem dołączył jakiś dźwięk, który po chwili określiła, jako krzyk mewy. Powiew wiatru z południa przyniósł ze sobą woń jaśminu i wanilii. Czując wszystkie te zapachy swoimi zmysłami, w pewnym momencie odłączyła swój mózg od świata zewnętrznego i poczuła, jak jego ciepła dłoń zaciska się na jej dłoni. A w jej głowie zaczęły układać się słowa wraz z lekkim zarysem do tego melodii:

Chciałabym poczuć ciepło twoich rąk
Czy mogę czuć twą obecność poza snem?
Jestem tak zagubiona w codzienności
Twój uśmiech jest szansą na lepsze jutro.

Uśmiechnęła się nieznacznie pod nosem i odetchnęła wilgotnym powietrzem, po czym powoli otworzyła oczy. Japończyk cały czas obserwował jej twarz, lekko się uśmiechając. Puściła szybko jego dłoń i udała się na ławkę, gdzie usiadła i wzięła zeszyt w dłonie. Pośpiesznie w swoim języku zapisała słowa, które napłynęły do jej umysłu, a zaraz potem dopisała kolejne dwie linijki które sprawiły, że kolejny raz na jej twarzy zagościł uśmiech:

Ponieważ żyjesz i oddychasz, mam odwagę do marzeń
Ponieważ żyjesz i oddychasz, mój świat nabiera barw.

Kiwnęła głową, jakby zgadzała się z tym, co napisała, po czym szybko zapisała dane słowa w kanji. Z szerokim uśmiechem na twarzy uniosła zeszyt do góry i podstawiła pod nos chłopakowi. 

-I, jak? Może być? Podoba ci się? 

Jej twarz cała promieniała. Męczyła się z danym tekstem już od jakiegoś tygodnia i nie potrafiła swoich uczuć przelać na papier i ładnie ubrać ich w słowa. Do jej motywacji był jedynie tylko potrzebny jego uśmiech i poczucie jego bliskości. To wystarczyło, aby ruszyć z tekstem, który miała lada dzień oddać szefowi.

Uniósł na nią oczy i uśmiechnął się oszałamiająco. 

-Jest świetny-stwierdził krótko.- Kto go będzie śpiewał?

-Jest na razie 'bezpański'.- Jej ramiona powędrowały ku górze.- Kitagawa kazał mi pisać je z wyprzedzeniem, aby było co wybierać dla was.

Japończyk uniósł do góry brew. 

-Serio?

Potaknęła głową.

-W takim razie, Kaoru-chan, ja go biorę.- Odłożył zeszyt na ławkę i poczochrał ją po włosach. Podniósł się z ławki i przeciągnął się.- Daj znać jak go ukończysz.

Że co, niby? On chce to zaśpiewać? Niemożliwe. Pokręciła głową, jakby chciała o tym szybko zapomnieć. 

-To daj z siebie wszystko w jego pisaniu. Trzymam kciuki.

Spojrzała na niego, a jego ciepły i uroczy uśmiech sprawił, że kolejny raz jej policzki się zaróżowiały.

I gdyby nie szturchanie bratanicy za jej ramię, może byłoby jej dane dowiedzieć się, co wydarzyło się potem. Ale nie, jednak wścibska bratanica próbowała ją ściągnąć z łóżka i z krainy snów w trybie natychmiastowym, jakby co najmniej ich mieszkanie by się paliło.

-Co jest?- mruknęła wściekła przez sen, otwierając powoli oczy. Jednak zaraz je zmrużyła, bo oślepiające światło kuło ją w oczy. Do diabła, kto rozsunął te zasłony? Przemknęło jej przez myśl.

-Ej, Kaoru, obudź się. Noo już, wstawaj!- bratanica dalej ją szturchała niemiłosiernie za ramię. 

Jednak jej ciotka wcale nie otworzyła oczów, tylko przewróciła się na drugi bok, zakrywając twarz poduszką i podciągając kołdrę pod szyję. 

-Daj mi spać... śnił mi się właśnie Kame.

Dziewczyna wydobyła z siebie długie westchnienie, jakby jej ciotka nie zrozumiała, co się dzieje.

-No właśnie o niego chodzi. Weź wstawaj nooo i to szybko!- Pociągnęła za kołdrę, ściągając z łóżka.

-Oszalałaś?!

Usiadła na łóżku i wbiła mordercze spojrzenie w bratanicę. Ogarnęła niemrawie kosmyki włosów, które właśnie opadły na jej oczy.

-Weź się nie bulwersuj tak, bo twój książę czeka na ciebie właśnie w twoim salonie.- Uśmiechnęła się słodko, jakby co najmniej informowała ją o tym, że jakiś bezdomny psiak przyplątał się do nich mieszkania, a ona z litości postanowiła go nakarmić. 

Kaoru wybałuszyła na nią oczy, zaraz szybko nimi mrugając. 

-Co ty chrzanisz?!

Dziewczyna zatkała dłonią jej usta.

-Weź się nie drzyj, co? Bo cię jeszcze usłyszy i się przestraszy-roześmiała się.

Odpędziła od siebie bratanicę, szybko wygrzebując się z łóżka, jako tako doprowadzając swoje włosy do ładu.

-Długo już czeka?

-Noo, jakieś piętnaście minut już będzie.- Wciąż się śmiała, patrząc na wkurzoną twarz ciotki.

-To było trzeba mnie obudzić! Czemu tego nie zrobiłaś? 

-Budziłam cię przecież- Wzruszyła bezbronnie ramionami, uśmiechając się jak niewinny aniołek. 

Machnęła ręką, jakby teraz było to najmniej istotne i wybiegła prawie ze swojej sypialni, wpadając do salonu. 

Faktycznie na kanapie siedział Kamenashi. Z perspektywy dziewczyny wyglądał trochę na znudzonego. Głupia, czemu nie zrobiła mu herbaty, ani kawy? Pomyślała wściekle, prychając. Chyba zbyt głośno, bo Japończyk odwrócił głowę i spojrzał na nią.

Zmieszała się trochę, ale zdołała wytrzymać jego spojrzenie. 

Uśmiechnął się prawie, tak jak we śnie.

-Długo kazałaś na siebie czekać.

Spojrzała gdzieś w kąt pomieszczenia.

-Czego chcesz?-fuknęła.- Stało się coś, że kazałeś mojej bratanicy mnie tak wczas ściągać z łóżka?

Podniósł się z miejsca i podszedł do niej.

-Yhym... stało się- uśmiechnął się.- Chcę, abyś napisała mi piosenkę.

Spojrzała na niego, marszcząc brwi.

-Że co?

-To, co słyszysz.- Mrugnął powiekami, szczerząc się słodko.- Napisz mi piosenkę o śnie.

Z trudem powstrzymała wybuch śmiechu. 

Żartujesz? Chciała już powiedzieć, ale się powstrzymała. Miała wrażenie, że wciąż śni. Bo jakim cudem to się mogło stać, że jej sen staje się realnym, gdyż przecież piosenkę już miała pisać, ale dla kogoś innego, zupełnie nie z zespołu Kamenashiego?

I nagle, w jej głowie zaczęły układać się słowa wraz z melodią, które towarzyszyły jej we śnie.

3 /skomentuj:

alex589 pisze...

No w końcu jest kolejny rozdział xD tak go sobie czytam czytam i myślę "eee co ona tu napisała? Już zaczyna coś się dziać?", patrzę dalej, a to sen xD i bardzo dobrze, bo nie lubię jak niektóre sprawy dzieją się zbyt szybko, plus za to dla Ciebie :p ogólnie mam jedno zastrzeżenie - rozdział za krótki, tak się wczułam, a tu koniec haha także niestety, ale musisz jak najszybciej napisać kolejny, no chyba, że chcesz mieć siostrę na sumieniu :p

Anonimowy pisze...

Nareszcie doczekałam się kolejnego rozdziału ;D Zupełnie nie spodziewałam się że początek okaże się jej snem . Ogólnie to śmieszny był pod koniec. Szkoda że był taki krótki... No ale czekam na następny,bo zapowiada się interesująco. :)

Psiku^^

Kokoro-chan pisze...

No to lecimy z nim xD
1.) "No cóż, poprosiłam koleżankę, czy użyczy mi swojego. Mam nadzieję, że jak wróci z wykładu, to da mi znać, czy coś jej zostało na chomikuj." Ja nie byłam na wykładzie! Tylko na ćwiczeniach! Zresztą to istne chamstwo, bo nie masz mieć zajęć, po czym przychodzisz do akademika, przebierasz się, włączasz laptopa, a tu nagle telefon od koleżanki, że jednak te zajęcia są... Dobrze, że prowadząca jest w miarę spoko i to zrozumiała dlaczego 3/4 się spóźniło i nie było przygotowanych na zajęcia... :P
2.) "Długo nic w nim nie pisałam, bo nie miałam czasu, ani też chęci. " No w końcu! Ja się cieszę podwójnie, bo to oznacza powrót "Projektu X" na mojego bloga xD Choć jestem ciekawa czy dalej pamiętam jak się rysuje kolorowe postacie :P
3.) "Pierwotna wersja miała być zupełnie inna tego rozdziału, ale przyszedł spontan, więc naskrobałam takie coś, co w ogóle nie miało mieć bytu w tym opowiadaniu." Chyba mi nawet posyłałaś tą pierwotną wersje :P I pamiętam, że miałaś problem aby go dokończyć xP
4.) rozdział... Hm... Mam brak romantyzmu w duszy, a do tego spory ubytek snu, więc mogę pisać dziwne rzeczy xD
Jak dla mnie lekko naciągany xD Lekko dziwny :P Ale jakoś wszystko to sprawia, że chce się go czytać :P A i opis pobudki to Ci wyszedł genialnie!
5.) No to teraz, jedynie pozostaje mi wybrać fragment i go narysować :P
6.) napisany xD

Prześlij komentarz