Image Hosted by photobucket.com

czwartek, 29 listopada 2012

//Błysk przecina siwe niebo, a ja czekam na tęczę// (香る) Kaoru- Musisz tylko w to uwierzyć.


Miałam już nie wstawiać notki, bo zaczął mi się ciąć tak komputer, że miałam ochotę go rozszarpać gołymi rękami, a potem wyrzucić na złom. W najgorszym wypadku bałam się, że będę musiała włączyć go od nowa, a wszystko to, co miałam zapisane na blogu przepadnie, jak woda w kamień. Jednak odczekałam chwilę i się uspokoił, no więc notka jest.
Dzisiaj byłam ustalić egzamin na prawo jazdy. Ustaliłam na 8 grudnia o godz. 10:15. Uff, mam lekkiego stresa, jak to ja, zawsze się stresuję przed każdym większym egzaminem, więc. Mam nadzieję, że teorię zdam od razu, bo człowiek w nerwach potrafi zrobić naprawdę bardzo głupie błędy. Nie liczę, że zdam za pierwszym razem jazdy, no ale... wierzyć zawsze można, że a może jednak? No cóż, jakiś cień nadziei u mnie płonie i kurczowo się mnie trzyma, jednak jak to będzie, to się zobaczy. Mam jeszcze 3 h do wyjeżdżenia, więc wezmę te godziny w piątek, na dzień przed egzaminem. Poćwiczę sobie moje ukochane rondka, no i parkowanie równoległe. Jutro natomiast jedziemy z klasą do teatru na "Ferdydurke", a ja jej nie przeczytałam, więc się przyda na sprawdzian z lektury XD.


No a dzisiaj notka z moją piosenką, którą chciałam wstawić już jakiś czas, ale nigdy nie było kiedy ją dodać, bo były ciekawsze rzeczy, niż mój tekst piosenki. W sumie, gdy otworzyłam folder z nią i ją przeczytałam, to jakoś zrobiło mi się lżej. Potrzebowałam takiego kopa, że tak powiem motywacji... do wszystkiego ;).



piątek, 23 listopada 2012

//Czy to coś, co nazywamy rzeczywistością, daje Ci nadzieję, aby iść dalej?// (吉岡唯)YUI- Again

Uff... i po próbnych maturach, w sumie to się naprawdę bardzo cieszę, że się skończyły. Sama nie wiem, co myśleć na ich temat. Polski niby nie był taki znowu ciężki. Czytając z początku tekst, to nawet się uśmiechnęłam, bo był bardzo fajny, o rozmyśleniach lenia. Więc spodziewałam się, że czytanie ze zrozumieniem pójdzie gładko, ale gdy tylko przeszłam do pytań, to ogarnęła mnie złość. W pewnym momencie miałam ochotę rzucić arkusz i wyjść z sali. Miałam wrażenie, że strasznie długo zajmuje mi same czytanie jego, a inni już są o wiele dalej ode mnie. W dodatku dostałam paniki, bojąc się, że nie zdążę z wypracowaniem. Jednak się uspokoiłam i zaczęłam jeszcze raz czytać tekst, a potem odpowiadać na poszczególnie pytania. Temat wypracowania wybrałam 'motyw upadłych kobiet' na podstawie fragmentów z Lalki i ze Zbrodni i kary. Rozpisałam się dużo na temat Sonii, bo z Lalki nie wiele pamiętałam, w dodatku nie przeczytałam jej całej. A tam jakaś kobieta w kościele się pojawia, o raany. Zaczęłam lać wodę, co udało mi się wyczytać z tego fragmentu. Mam nadzieję, że jakoś dobrze mi poszło, w dodatku napisałam dość ciekawy wstęp i zakończenie, więc...
O matmie wolę nic nie pisać, bo to porażka. Modlę się o te marne 30%, bo serio matematyka to czarna magia dla mnie. Teraz wiem, że muszę dużo więcej poświęcić jej czasu i więcej zadań rozwiązywać. Mam nadzieję, że do maja podciągnę się co nie co. To samo angielski... modlę się o te 15 punktów. Ale to próbna, ja wiem, ale stres miałam przy każdej jednej maturze. Teraz trzeba czekać na wyniki, eh. A w następnym tygodniu egzamin zawodowy. Pierwszą część tzw: "A,B,C" to zdam, ale gorzej z teoretycznym, gdzie trzeba wykonać projekt i nasadzenie roślin. Trzeba mieć 75% aby mieć zaliczony, help (;___;).

poniedziałek, 19 listopada 2012

(恋空) Koizora~ Niebo miłości. J-drama

Wrrr... się wkurzyłam. W piątek wychodząc z korków z matmy wypadł mi telefon w dodatku na kamienie i poszedł mi cały wyświetlacz ;| Dzisiaj mama zawiozła mi go do naprawy, będzie na jutro ponoć. Mam nadzieję, że w końcu go odzyskam, bo tęsknie już za moją komórką. Póki, co wzięłam mamie ;p. W piątek skończyłam go japonizować i pobrałam sobie na nie gg, więc jakoś żyję bez mojego. Dla mnie najważniejsze jest to, aby móc słuchać muzyki. Dzwonienie i sms-y mi do szczęścia nie są potrzebne, no i rzecz jasna gg potrzebne, jak powietrze, tak samo jak muzyka ;p. Bo ja bez gg bym nie wytrzymała, zwłaszcza na nudnych  lekcjach, gdzie piszemy sobie z Alex ^^.
Od jutra czekają mnie próbne matury, których, szczerze się przyznam, boję jak ognia. Najbardziej to angielskiego i matmy. Polski jakoś obleci, byle tylko nie dali Potopu, ani Chłopów... po prostu nic z młodej Polski, to wtedy leżę i kwiczę. Mogłaby być Granica, bo aktualnie ją przerabiamy, więc to byłaby najlepsza opcja ^-^.
We wtorek była wycieczka w celu zwiedzania ogrodów, ale ja nie pojechałam, bo źle się czułam. W ramach nudów w domu pobrałam sobie dramę "Koizora~ Niebo miłości". W zasadzie dawno już nic nie oglądałam, a jak ujrzałam, że dramka liczy tylko te 6 odcinków, to się skusiłam ^-^. Pierwsze trzy odcinki pochłonęłam we wtorek, następne trzy we środę. Więc w dwa dni obejrzałam dramę, no a teraz postanowiłam zdać relację z seansu, bo dawno już chyba tutaj nie zamieszczałam żadnych 'recenzji' moich.
I z góry przepraszam za tak marną jakość recenzji, ale ja serio nie wiedziałam, co o niej napisać, mimo że chciałam ;p.



środa, 14 listopada 2012

私の偉大日本の恋 (Watashi no idai nippon no koi) Rozdział 5:Noc, co przynosi nadzieje na sen.

Dawno w zasadzie nic już nie pisałam, ale jakoś tak wyszło. W sumie nie miałam za bardzo o czym pisać. Wczoraj pobrałam sobie dramę "Koziora- niebo miłości" i sądziłam, że właśnie o tej dramie będzie poświęcona dzisiejsza notka, bo dramka ma tylko 6 odcinków. Wczoraj obejrzałam trzy, dzisiaj dwa i nie mogę pobrać szóstego, ostatniego. Bo ze ShoWA wygasł jeden link, a na chomikuj nie mam transferu, a brak środków na koncie, aby go doładować ;|. No cóż, poprosiłam koleżankę, czy użyczy mi swojego. Mam nadzieję, że jak wróci z wykładu, to da mi znać, czy coś jej zostało na chomikuj. Bo drama mnie wciągnęła szczerze powiedziawszy, a poza tym, już dawno nic nie oglądałam, więc taki powrót do oglądania dram jest... przyjemny ;).
Dzisiaj wstawiam kolejny rozdział mojego wakacyjnego opowiadania. Długo nic w nim nie pisałam, bo nie miałam czasu, ani też chęci. Ja jak coś piszę, to muszę mieć przede wszystkim czas, aby mnie nic nie goniło. W dodatku, dawno nic nie pisałam, więc trochę wyszłam wprawy w piasaniu. Pierwotna wersja miała być zupełnie inna tego rozdziału, ale przyszedł spontan, więc naskrobałam takie coś, co w ogóle nie miało mieć bytu w tym opowiadaniu. Teraz będę się biła, jak z tego wybrnąć, ale z czasem mam nadzieję, że coś mnie oświeci i natchnie. W każdym bądź razie, mam nadzieję, że ten rozdział w jakimś tam stopniu spodoba się tym osobom, które lubiły go czytać ;).


niedziela, 4 listopada 2012

//Czy zbrodnią jest kochać?// X Japan- Crucify my love.

Nie wiem od czego wypadałoby zacząć tego dzisiejszego posta, bo ostatnio tyle się dzieje, że aż głowa puchnie... Tak teraz zaczęłam się zastanawiać, co te kruche i jakże marne życie człowieka jest warte. Na co te durne sprzeczki, kłótnie, wypowiadanie tyle nie miłych słów, jak nigdy nic nie wiadomo, kiedy ta osoba odejdzie od nas, albo czy my obudzimy się następnego dnia, eh... Jak ktoś kiedyś powiedział bardzo mądre i ładne słowa: "Śpieszmy kochać się ludzi, bo tak szybko odchodzą". I miał rację tutaj, stu procentową. Bo nikt nie wie, kiedy przyjdzie na niego czas, a ludzie w dzisiejszym świecie są tak mściwi i chciwi, że drugiego człowieka za to, że jest szczęśliwy, by zabił. Żyją tylko cudzym życiem, swojego nie patrzą, a jak komuś się żyje lepiej od niego, to prostu-potocznie mówiąc- dupę mu obrania na prawo i lewo. Ehh, nie rozumiem tego i nigdy nie rozumiem, choćby ktoś tłukł młotkiem tą odpowiedź mi do głowy, dlaczego umierają sami dobrzy ludzie, którzy nic nikomu nie są winni a tacy (za przeproszeniem) skurwysyny łażą po świecie? No nie pojmę tego za żadne skarby świata. Świat jest naprawdę niesprawiedliwy...
Teraz czuję się jak w jakimś kryminalnym filmie, bo inaczej tego ująć nie potrafię... eh, ani nie wiem, jak zacząć o tym pisać, ale czuję, że muszę się gdzieś wygadać... Umarł trzy dni temu przyjaciel mojej rodziny. Tak do końca nie wiadomo, co było przyczyną jego śmierci. Dopiero sekcja zwłok wykaże, za którą zabiorą się jutro. Ja jak wróciłam w piątek z jazd i dowiedziałam się o tym, to nie byłam wstanie w to uwierzyć. Siedziałam tak i zastanawiałam się, że jak to możliwe, gdyż to taki zdrowy i pełny energii był człowiek. No szok, totalny szok. Strasznie ta sytuacja mi się nie podoba, gdyż on już wylądował w szpitalu dość niedawno, bo w butelce do picia zamiast wody, znajdowała się benzyna do kosiarki. Najwyraźniej ktoś próbował go otruć, z cudem z tego wyszedł, a teraz po jakimś czasie tak nagle umiera...? No nie dziwne to jest? A w dodatku on ma/miał tak porąbaną siostrę, że to po prostu jest szok. Jak mi mama opowiadała, gdy przyjechała do niego do szpitala po tym otruciu, to ona do niej, że po co tutaj przyjechała, i że jak ją widzi, to nóż w kieszeni jej się otwiera. Żaden normalny człowiek tak nie mówi, tym bardziej, że moja mama nic jej winna nie była i nie jest. No i taka z niej siostra była, że nawet rzeczy mu z domu nie przywiozła, ani mydła zwykłego nie kupiła do szpitala. Tylko oczywiście moja mama się nim wtedy zajęła. Po za tym, takie rzeczy nagadywała jemu na moją mamę, że to po prostu aż uszy puchły... Ona raczej leciała na jego majątek, gdyż żadnych dzieci i żony nie miał, a dom był na niego, a miał tylko brata i ją, więc... Nie byłoby mi to dziwne, gdyby to ona chciała go wtedy otruć, a teraz jej się to udało.... W sumie to tylko jest moja teoria. Tyle się teraz słyszy, jakie to rzeczy się dzieją w rodzinach o takie byle co, jak np majątki. Raaany, czy jakiś głupi dom jest ważniejszy od życia człowieka...? Czy jest coś cenniejszego? Bo jeżeli kasa jest tak ważna od życia, to ja przepraszam, chyba mam coś nie tak z głową i powinnam się leczyć... Jestem ciekawa, jakie wyniki będą... może niedługo się dowiem... 
Eeh... walnęłam monolog, jak nigdy wcześniej, ale musiałam gdzieś się rozładować i wygadać.... ;| już nie zanudzam i wracam do tematu notki.