Image Hosted by photobucket.com

wtorek, 30 lipca 2013

My Top 6 Favorite Korean Songs.

Tadaima ! ~ Wróciłam już z wakacji w niedzielę. Chciałam wstawić już wczoraj notkę, ale tak jakoś wyszło, że musiałam trochę ogarnąć neta do tego jeszcze będąc na wyjeździe wyszperałam na dysku moje stare opowiadanie, które mnie wciągnęło i chcąc, czy nie chcąc, zaczęłam je czytać. I dlatego tak wyszło, że dopiero dzisiaj postanowiłam coś napisać. Co prawda, planowałam napisać notkę o Norwegii, jednak muszę poczekać, jak szwagier zgra mi zdjęcia na płytkę, bo chciałabym się z Wami nimi podzielić. Niby swoje robiłam telefonem, jednak szwagier robi je lepsze, także wolę poczekać i wtedy na spokojnie zdać Wam relację z mojego wyjazdu ;).

Co do mojego opowiadania, o którym wspomniałam, to jest to opowiadanie, które nikomu nie pokazywałam. Nie było nigdzie jeszcze publikowane. Pisałam je we wakacje, jakieś 3-4 lata temu. Teraz, odtwarzając je, postanowiłam, że wrócę do niego. Trochę byłam zaskoczona, bo fabułę wtedy dość ciekawą wymyśliłam, do tego jak ujrzałam 215 stron, to naprawdę się zdziwiłam. W tamtym czasie dużo pisałam i cały wolny czas poświęcałam na "W smudze Cienia". Uznałam, że dokonam w nim drobnych zmian i postaram się je dokończyć, jednak niczego nie chce obiecywać, gdyż teraz nie pamiętam za dobrze, jak chciałam to zakończyć. Mimo wszystko mam w planach, aby je wrzucić na bloga. Jeszcze nie wiem, cz tutaj, czy założę osobnego bloga. W każdym bądź razie, dam znać tutaj, gdy podejmę decyzję ;)

Natomiast dzisiaj przygotowałam Wam moją listę koreańskich piosenek, które słuchałam na wakacjach. Będą one numerowane od szóstego miejsca w dół, aż do pierwszego. Mam nadzieję, że komuś, któraś przypadnie do gustu. A więc, zaczynajmy... ;p

piątek, 12 lipca 2013

私の偉大日本の恋 (Watashi no idai nippon no koi) EPILOG: Jak ze szkła.

Postanowiłam dzisiaj wstawić epilog, bo obawiam się, że jutro nie będę miała na to czasu. W niedzielę rano wyjeżdżam na dwa tygodnie do Norwegii. Spanie pod namiotami i te sprawy. No, zobaczymy jak to będzie. Mam nadzieję, że wyjazd się uda, tak jak planujemy. Właśnie z siostrą sobie wymyśliliśmy, że weźmiemy ze sobą laptopa, aby móc co oglądać wieczorami. Dlatego przez cały dzisiejszy dzień pobierałam dramę. Jak się uda, to jeszcze jutro ściągniemy następną. Byłoby wtedy, co oglądać przez całe dwa tygodnie wieczorami. Tylko trochę gorzej z ładowaniem baterii w komputerze, bo na polach kempingowych, to jedynie w łazienkach. No nic, jakoś damy radę ;)).

A epilog musiałam wstawić, bo na wyjeździe ciągle by mnie męczył i  nie dawałby mi spokoju.
Tak jak wcześniej pisałam, ostatnio wstawiałam ostatni rozdział, dzisiaj epilog. Czyli oficjalnie można uznać, że opowiadanie zostało ukończone. Dla chętnych, którzy lubą czytać moje wypociny: po powrocie zamierzam wrócić z kontynuacją opowiadania. Druga część będzie się nazywać: "My heaven". Mniej więcej akcję mam zaplanowaną, poza tym, mam calutkie dwa tygodnie, by dobrze ją sobie dopracować w głowie. Także do zobaczenia, za dwa tygodnie ;p.



poniedziałek, 8 lipca 2013

私の偉大日本の恋 (Watashi no idai nippon no koi) Rozdział 14: Porwanie i gorzkie kłamstwa.

Heeej. Dzisiaj obiecałam sobie, że dokończę ten czternasty rozdział i wstawię go mimo wszystko. Także dotrzymuję swojej obietnicy i czternasty rozdział dodaję. Co prawda, miałam go już wcześniej wstawić, ale kiedy uznałam, że już skończyłam pisać, zeszłam na dół coś zjeść, a później to wpadły dziewczyny. Strasznie miłą niespodziankę zrobiły mi i mojej siostrze bliźniaczce. Bo odkąd pamiętam, zawsze chodzimy do tej, która ma urodziny z tortem i z drobnym prezentem urodzinowym. Co prawda, moje urodziny były już 14 czerwca, ale ze względu na sesję dziewczyn, wpadły dzisiaj ;*. To nic, że dopiero dzisiaj przyszły. Liczy się pamięć i za to im dziękuję. Tak w ogóle, to jeszcze przyszła nasza wspólna przyjaciółka z gimnazjum, z którą nie mieliśmy kontaktu przez dobry rok. Bardzo się cieszę, że również postanowiła przyjść, bo to z nią najlepiej z całej naszej paczki się dogadywałam i to właśnie między innymi ona zaraziła mnie Japonią (choć ona za czasów gimnazjum oglądała tylko anime, teraz już raczej w tym nie siedzi). A prezent zrobiły mi tak cudny, że naprawdę bardzo miło mi się zrobiło. Dostałam od nich koszulkę z... no właśnie z żółwikiem <3 No po prostu jest boska, a nad żółwikiem napis "gambatte". W następnej notce wrzucę zdjęcie, to zobaczycie, jaka jest cudowna. W dodatku to nie jest zwykła koszulka kupiona w sklepie, a wręcz zrobiona ręcznie. W sensie ten żółwik, siostra jednej dziewczyny namalowała go ręcznie i zrobiła ten napis po japońsku. Po prostu wyszło jej tak świetnie, że koszulka wygląda, jakby naprawdę była kupiona w sklepie. Zresztą zobaczycie i ocenicie sami w następnej notce XD.

A tak z innej beczki, to zmieniłam bannerek bloga na bardziej wakacyjny. Oczywiście na nim nie mogło zabraknąć kogoś z KT <3 tak tym razem postanowiłam umieścić moje pięć kochanych słoneczek. Zresztą to moje najbardziej ulubione słoneczko z całej piątki świeci na żółto. Pewnie tak, aby wyróżnić się z tłumu i pokazać, że jest tym naj <żart> XD.

Co do opowiadania, to to jest ostatni rozdział "Watashi no idai nippon no koi". Jeszcze czeka mnie napisanie epilogu i w sumie to już The End tej opowieści. Nie wiem, co myśleć o tym rozdziale, nie wyszedł mi tak, jak ja planowałam. Jednak udało mi się w nim zamieścić wszystko to, co chciałam, ale inaczej sobie go wyobrażałam. No trudno, nie udało mi się za bardzo przelać do niego mojej wizji. Tak w ogóle, to powiem Wam, że ja się śmiałam, kiedy pisałam ten rozdział. Naprawdę. Może dlatego mi wyszedł inaczej, niż planowałam, a wszystko przez pewną postać. Głównie to śmiałam się z tego, kogo ja kreuję i jakie ja dialogi jej daję XD. Zresztą czytając, sami domyślicie się o kim mowa... ;)




czwartek, 4 lipca 2013

私の偉大日本の恋 (Watashi no idai nippon no koi) Rozdział 13: Happy birthday and 愛してる

Tadaima ! ~ Napisałam kolejny rozdział, trzynasty. Ponoć trzynastka to pechowa liczba i chyba coś w tym jest, bo coś opornie mi szło pisanie. Albo wena płatała mi figle, a jak nie ona, to moje lenistwo, i tak w kółko. Trochę denerwujące to było, bo chciałam już ukończyć ten rozdział, ale w końcu się udało ;)). Muszę to napisać, ale coraz bliżej zmierzamy do końca opowiadania. Został mi jeszcze do napisania jeden rozdział i epilog, i the end. Nie wiem, jak Wy, ale mnie to bardzo satysfakcjonuje, bo jakby nie spojrzeć pisałam/piszę dość długo to opowiadanie. Wystarczająco długo, poza tym, będzie to moje pierwsze opowiadanie, które ukończę. Także trzymajcie kciuki za te dwa ostatnie rozdziały, aby dość sprawnie mi poszły... no i kto, wie, może doczekacie się kontynuacji "Watashi no idai nippon no koi" ;).

Z powodu mojej Weny, rozdział nie wyszedł mi tak, jakbym chciała -.-. Chociaż tyle, że moja wizja trzynastego rozdziału została mniej więcej ukazała i umieściłam w nim wszystko, to co planowałam. Także zapraszam do czytania XD.


poniedziałek, 1 lipca 2013

//Ponieważ gwiazdy i księżyc nie błyszczą na niebie// Aya Kamiki (上木 彩矢) Misekake no I love you (ミセカケの I Love you)

Heeej, to ja ;)). Wróciłam i piszę do Was już z własnego komputera. W sumie to nie wiem, co jeszcze napisać. Byłam dzisiaj w Krakowie z siostrą i z bratanicą, na zakupach, których wprost nienawidzę -.-. Ja się dziwię, jak ktoś może cały dzień spędzić w galerii i nie ma dość, przecież to jest cholernie męczące. Przynajmniej dla mnie. Po prostu się nudzę, no chyba, że robię zakupy w empiku to wtedy co innego ;). No cóż, ale od czasu do czasu trzeba odwiedzić sklepy i pooglądać cichy.

Dzisiaj postanowiłam wstawić tłumaczenie mojej ulubionej japońskiej artystki Ayi Kamiki, w dodatku piosenkę, która jako pierwsza pozwoliła mi poznać Kamiki i zapoznać się z jej całą dyskografią. Ogólnie mam zamiar przetłumaczyć więcej jej piosenek, a przynajmniej te, które bardzo lubię. Mam nadzieję, że mi się to uda, to wtedy też bym je tutaj wrzuciła ;). A co do opowiadania, to jeszcze nawet nie zaczęłam nowego rozdziału -.-. Postaram się w najbliższym czasie zacząć go przynajmniej pisać...