Image Hosted by photobucket.com

środa, 23 października 2013

// Wierzyliśmy, że jutro, będzie takim samym zwyczajnym dniem, jak dzisiaj// Limit (リミット) J- drama

Heej ;)). Sądziłam, że już się poddam przy pisaniu tej "recenzji", bo zaczęłam ją wczoraj, a skończyłam właśnie dopiero w tej chwili. Serio, kiedy dzisiaj przysiadłam do niej, już miałam niepohamowaną chęć, by wymazać wszystko to, co do tej pory udało mi się zapisać, albo po prostu skasować tego posta. Jak na moje szczęście, odetchnęłam kilka razy i wróciłam jeszcze raz do pisania, no i jak widać, skończyłam. W sumie ciężko mi było cokolwiek napisać na temat "Limit", bo drama tak bardzo przypadła mi do gustu, że szczerze mówiąc, aż smutno mi się zrobiło, kiedy skończyłam oglądać ostatni odcinek. Już dawno tak dobrej i trzymającej w napięciu nie oglądałam dramy, więc mam nadzieję, że zrozumiecie to moje zachwycanie się "Limitem".

Ostatnio coś mnie tak tknęło i łazi nieustannie za mną, bym ruszyła moje stare opowiadanie "W czerwieni grzechu". Ale nie oszukując się, ja nie potrafię wracać do tego, co pisałam kiedyś. Nie wiem dlaczego, ale nie umiem tak od tak zacząć tam, gdzie skończyłam. A żałuję, bo czytając sobie od początku całą tą historię, którą tam zamieściłam, to pomysł i fabuła były całkiem dobre... Aż się zaczęłam zastanawiać, skąd wziął mi się taki pomysł, na takie opowiadanie XDD.


Da dramę skusił mnie zachęcająco mroczny plakat i dziewczyny w brudnych mundurach. Pomyślałam sobie, że drama może obiecująco się zapowiadać i szczerze mówiąc, naprawdę nie żałuję, bo moim skromnym zdaniem, ta produkcja jest warta uwagi. Jeżeli chodzi tutaj o gatunek dramatu psychologicznego, to jak najbardziej fabuła temu się oddaje, do tego wliczyć zachowanie głównych bohaterów i samo miejsce akcji. Być może opis na dramawiki wcale nie powala z nóg i nikt pewnie nie pomyśli: "Muszę koniecznie tę dramę obejrzeć" i od razu się rwie do pobierania. Ja za to spokojnie czekałam, aż w całości zostaną wydane odcinki i uznałam, że zmierzę się z katastrofą, którą dano było przeżyć bohaterom. O dziwo, fabuła, choć jak dla mnie dość banalna, bo ile to już w TV się nie na oglądało tego typu filmów, tak tutaj wszystko zostało dopracowane do perfekcji i nie była to kolejna drama z tych, która miejscami nudzi widza. Każdy jeden wątek, został dobrze ukazany i w połączeniu tego wszystko w jedną całość, wyszła dość wciągająca fabuła, która czasami dawała swe znaki na psychice. Tylko jeden szczegół, jak dla mnie był nieco naciągany, a mam tutaj na myśli ten fakt, że wypadek przeżyły same dziewczyny (z początku). Jednak to tylko film, więc już więcej nie będę wracać do tego tematu ;p.

Jak na ironię, musiały przeżyć dziewczyny, który nie cierpią siebie nawzajem. Byłam przekonana, że w takich chwilach, będą potrafiły schować własne urazy do kieszeni i jakoś razem współpracować, by przeżyć, a te jak na złość, przyprawiały sobie problemów, że momentami ich zachowanie mnie bawiło. Najwięcej problemów, jak dla mnie sprawiała Moriko i nie będę ukrywać, że w początkujących odcinkach ta postać strasznie mnie drażniła. Już samo jej zachowanie, kiedy ocknęła się po katastrofie mnie przeraziło- zaczęła się śmiać, że Sakura nie żyje. Owszem, ja rozumiem, że być może to wszystko było spowodowane szokiem, nie lubiła dziewczyny, bo na każdym kroku drwiła sobie z niej bez mrugnięcia okiem. Jednak mimo wszystko, w takich chwilach, mogłaby sobie odpuścić... ale nie, bo po co. Moriko, korzystając z okazji, w jakim trudnym położeniu się wszyscy znaleźli, zwłaszcza tutaj Konno Mizuki i Ichinose Haru, postanowiła odegrać się na koleżankach, tak jak one przez cały czas w raz z Sakurą sobie z niej żartowały. Dla mnie zachowanie Moriko, było żenujące, miejscami przerażająca, a czasami już sama nie wiedziałam, co myśleć o tej postaci. W pewnym momencie stwierdziłam, że ta dziewczyna chyba ma nie równo pod sufitem. Jeszcze bardziej mnie wkurzyła, kiedy wyznaczyła hierarchię ich "społeczeństwa". Siebie typowała Królową, a Konno i Ichinose wyznaczyła na miejsce sługi i niewolnika. Tutaj osoba na ostatnim szczeblu, czyli niewolnik nie miał otrzymywać jedzenia, ani picia. Mało tego, zaczęła podpuszczać Haru, by odebrała Mizuki pozycję, bo przecież sama to jej uczyniła, w hierarchii szkolnej, jeżeli chodzi o przyjaźń Sakury. Przez całą dramę, zastanawiałam się, dlaczego Moriko tak się zachowuje i co popycha ją ku temu. Kiedy w końcu wyszła prawda na jaw, zrobiło mi się jakoś żal tej postaci i chyba można byłoby powiedzieć, że nabrałam do niej nieco sympatii. Nie ufała ludziom, bo w domu była bita przez ojca, do tego doszło znęcanie się nad nią w szkole. Biedna dziewczyna, jej psychika po prostu miała tego wszystkiego dość, do tego jeszcze doszedł cały ten wypadek, który też z pewnością odbił na niej swoje pięto, więc nie wytrzymała tego. Kiedy przeżyło tylko pięć osób, uznała, że w końcu ma pole do popisu, że ma przewagę i teraz ona może pokazać, że też potrafi się odegrać i robić takie rzeczy, jakie klasa czyniła jej w szkole. Tylko szkoda, że nie pomyślała o tym, że już nie znajdują się w szkole, a w jakimś lesie, w miejscu zapomnianym przez Boga i ważą się tutaj dni ich życia, a tej nagle odbija i pragnie zemsty. No to za głupota... 



Największym zaskoczeniem dla mnie było tutaj zachowanie Konno Mizuki. Wypadek totalnie ją odmienił. Spodziewam się, że gdyby nie ta dziewczyna, to w gromadce przeżytych mogłoby być nieciekawie. Jakby nie patrzeć, to ona dzielnie dążyła do tego, by wszyscy żyli w zgodzie, przerywała kłótnie między dziewczynami i starała się każdą z osobna zrozumieć. Dla mnie naprawdę takie zachowanie w takiej sytuacji, to na wagę złota. Bo przecież, każdy na jej miejscu, miałby gdzieś, co robi reszta i martwiłby się tylko o siebie. Naprawdę bardzo polubiłam tą postać, choć z początku miałam wobec niej mieszane uczucia, zwłaszcza na początku, kiedy przyłączała się do dokuczania Moriko. Tyle, że po jej twarzy widziałam, że niechętnie to robi. Kiedy dowiedziałam się, że w gimnazjum była podobnie traktowana jak Moriko, bo uratowała jedną z koleżanek, nad którą się znęcano, zrozumiałam ją doskonale. Po prostu nie chciała kolejny raz się wtrącać i grać rolę bohaterki, by znowu nie znaleźć się po tej nieszczęsnej drugiej strony społeczeństwa szkolnego. Jeszcze bardziej spodobało mi się jej zachowanie w ostatnim odcinku, kiedy dwójka z nich przeszła przez dziurawy most, by wezwać pomoc, to Konno została z Kamiyą Chieko, gdyż dziewczyna była ranna i krwawiła. Mimo namowy koleżanki, by ją zostawiła i dołączyła do reszty, została z nią. Wątpię, aby ktoś uczyniłby coś takiego, inny wiązłby nogi za pas, nie oglądając się na ranną dziewczynę. 
Sama Kamiya od samego początku wywarła na mnie ciepłe uczucia. Już sam fakt, kiedy wybierała się do szkoły na zbiórkę wycieczki, zatrzymała się, by pomóc jakiemuś mężczyźnie, który stracił przytomność na ulicy. Potem, w wyniku wypadku, potrafiła zachować zimną krew. Weszła do zrujnowanego autobusu w celu poszukania wody i jakiejś żywności. Znalazła godne schronienie dla całej reszty przed deszczem i wiatrem. No, gdyby tutaj nie Kamiya, to raczej przeżyci, by długo nie pociągli w tym lesie zdani na swój własny los. Była chłodna i praktycznie nie interesował ją los innych dziewcząt, marzyła tylko wrócić cała i zdrowa do domu, bo czekało na nią młodsze rodzeństwo, którym musiała się opiekować. Nigdy nie miała przyjaciół i nie rozumiała, jak to jest, więc jej zachowanie wcale mnie nie dziwiło. Jednak nie sprawiała kłopotów i kiedy musiała komuś pomóc, to pomagała bez zbędnego marudzenia. Co do wspomnianej wcześniej Ichinose Haru, to chyba najbardziej nie przepadałam za tą postacią. Od samego początku do samego końca, strasznie mnie irytowała. Najpierw panikowała, później, kiedy została podpuszczona przez Moriko, chciała pozbawić życia przyjaciółki, by przeżyć. W dalszych odcinakach zaczęła obwiniać Moriko o zabójstwo Usui Chikage. Nie poczułam choć cienia sympatii do niej nawet wtedy, kiedy przebaczyła już Konno i stały się już naprawdę przyjaciółkami. Całe to jej obwianie, że nie rozpaczała za śmiercią Sakury wkurzyło mnie totalnie. Przecież cała ich klasa zginęła na miejscu, a Haru tylko zarzucała Konno, że nie opłakiwała Sakury. A kim zaś niby ta Sakura była, bogiem, czy co? Zamiast zacząć zastanawiać się, jak tu przeżyć, ta rozpacza nad przyjaciółką. Owszem, pewnie strasznie ją to dotknęło, że ginęła jej przyjaciółka, jednak mimo wszystko, powinna była wziąć się w garść i iść na przód. 
Najbardziej chyba z całej piątki było mi żal Usui. Była to tak słaba dziewczyna, że już od początku miałam pewne obawy co do niej, czy zdoła przeżyć- i wcale się nie myliłam. Od samego wypadku, strasznie panikowała, wmawiała sobie, że jest dla dziewczyn ciężarem, że pewnie lada chwila a zostawią ją gdzieś w lesie. W dodatku jeszcze miała zranioną nogę i nie mogła chodzić. Chyba najbardziej cała ta katastrofa odbiła jej się na psychice.Była lękliwa na każdym kroku i najbardziej słaba ze wszystkich, więc długo nie było trzeba czekać, aż znajdą się w lesie martwą. A szkoda, bo zdążyłam ja polubić, a tutaj nagle widzę jej trupa w lesie ze złamanym karkiem i zakrwawioną, brr... Ogólnie, szokiem była dla mnie sama śmierć Usui. Bo niby później każda z nich pobiegła jej szukać, ale nikt nie natknął się na żaden jej ślad, a następnego dnia, nagle znajdują jej trupa i każda zaczyna obwiniać siebie nawzajem, bo przecież każda jedna z nich, mogła ją zabić, bo miała ku temu rzekomo jakiś motyw. Głównie pada tutaj oskarżenie w stronę Moriko, która ciągle rzucała w stronę dziewczyny "bezużyteczna" i patrzyła na nią takim wzrokiem, jakby faktycznie miała zamiar ją zabić. 
Następnym zwrotem akcji, który również mnie zaskoczył, to przeżycie Hitanty (no, w końcu jakiś chłopak XD). Tylko nie rozumiem jednego, dlaczego od razu nie powiedział dziewczyną, co tak naprawdę zdarzyło się w lesie, kiedy natknął się na samotną Usui. Przecież to był wypadek, nie zabił jej celowo, a ten kretyn jeszcze rzucał podejrzenia wobec dziewczyn, byle tylko odwrócić uwagę od samego siebie. Nie spodziewałam się, że chłopacy mogą mieć  a ż  tak słabą psychikę. Hinata to właśnie udowodnił, kiedy chciał zabić Konno, bo ta połączyła ze sobą fakty i domyśliła się, kto stoi na śmiercią jej koleżanki. Tylko żałuję, że wcześniej się nie przyznał i nie wyjaśnił tego zajścia tak, jak się należy. Ale okey, każdy na jego miejscu mógł oszaleć. Pięć dni w lesie, gdzie nie ma ludzi i zdany na samego siebie, wiadomo, każdemu może coś strzelić do łba. Jednak mimo wszystko, cieszę się, że się opamiętał, tylko niestety w tym ataku swojej histerii zranił Kamiye....


Ogólnie cała drama była utrzymywana w nieco mrocznym klimacie z nutą niepewności, co tym bardziej mnie ciągnęło do oglądania i w jednym dniu byłam wstanie pochłonąć aż cztery odcinki. Niewątpliwym tutaj plusem produkcji, są odcinki, bo choć drama liczy ich 12, to jeden odcinek trwa niecałe pół godziny. W dodatku były one tak skonstruowane, że nie znalazło się w nich jakiegoś niepożądanego wątku. Inni mogą się upierać (jak np. moja siostra), że wcale nie było tutaj potrzebne mieszanie przeszłości dziewczyn, jednak moim skromnym zdaniem, wracanie do przeszłości, było nieco odskocznią od lasu i teraźniejszości, z jaką musiały zmagać się bohaterki. Dzięki takim scenom, jak Konno za czasów gimnazjum, czy Moriko bita przez ojca w domu, ubarwiały i wzbogacały dramę, dzięki czemu widz mógł zrozumieć obecne zachowania i postępowania dziewczyn. 


Zachowanie szkoły i firmy, która wynajmowała przewóz autokarów w stosunku do tego, co zaszło po prostu mnie strasznie drażniło, a zarazem śmieszyło. Z początku, choć nie wiem, jak bardzo się starałam, to nie byłam wstanie zrozumieć Igarashiego-senseia. Gdyby choć wcześniej powiedział, że nie dostał telefonu od wychowawczyni klasy, która miała mu dać znać wieczorem, że dotarli na miejsce, sprawa wypadku szybko wyszłaby na jaw, a nie ciągnęłaby się tyle czasu. Zaczął się obwiniać, że to z jego strony został popełniony błąd. Owszem, jego wina, bo źle zrozumiał przekazaną wiadomość w pokoju nauczycielskim, no ale, do cholery, dlaczego skłamał wprost oczy dyrektorowi, kiedy ten zapytał, czy miał telefon od wychowawczyni? Tego naprawdę już nie jestem wstanie pojąć. No kretyn i tyle, co mi się nasuwa na myśl. Jednak mimo wszystko, wzruszył mnie swoim zachowaniem, kiedy dyrektor kazał mu udawać, że  ż a d n e g o  błędu ze strony szkoły  n i e  b y ł o. Przyznał się rodzicom i gorąco prosił o wybaczenie. Później jeszcze zaopiekował się młodszym rodzeństwem Kamiyi. No co za kochany człowiek <3. który nauczyciel poświęciłby się i by poszedł do obcego domu, do obcych dzieci, którym ugotował obiad i jeszcze został z nimi na noc? Zgaduję, że ŻADEN. Dlatego zdobył przez to moją sympatię, a jeszcze zasłużył sobie na nią, kiedy wyruszył wraz z ratownikami do tego lasu, by odnaleźć wrak autobusu. No poświęcenie takie, jak u nikogo innego. Fakt, że szkoła potwornie zawiodła, bo gdyby nauczyciel przyznałby się wcześniej, zyskaliby ten jeden dzień przewagi... 

Natomiast, jeżeli chodzi o tą cała firmę z autokarami, to naprawdę przegięcie ze strony dyrektora na wysokiej skali. W ogóle nie pozwalał pracownikom na odpoczynek, więc wcale się nie dziwię, że ten kierowca, który wiózł klasę na wycieczkę, po prostu stracił przytomność/zasnął nad kierownicą. Jakoś niewyraźny ten człowiek mi się wydawał, brał ciągle jakieś leki, czy co to tam było. Pewnie coś z kofeiną, by nie zasnąć po prostu. A nawet sam w czasie postoju dzwonił do firmy i prosił o zastępstwo, bo od świtu jest w trasie i już nie daje rady. No ale, najwyraźniej firma miała gdzieś jego zmęczenie no i proszę, o to efekty. Ten dyrektor to palant jakich mało. Kiedy wyszła sprawa z wypadkiem, usunął wszelkie dokumenty i grafiki, byle tylko nie wyszło na światło dziennie, jakim paskudnym jest szefem dla pracowników. Ehh... 
 "Limit" zaliczam do jak najbardziej udanych dram i gorąco ją polecam każdemu, kto szuka na jesienne wieczory czegoś mocniejszego od typowo "słodkich" dram XD. Od pierwszego odcinka, aż do ostatniego "Limit" trzyma w napięciu, do tego towarzyszy bardzo dobra ścieżka dźwiękowa, która miejscami przyprawia człowieka o dreszczyk ^ - ^. Mam nadzieję, że moja 'recenzja' nie odkrywa zbyt wiele z fabuły, ale za pewnie się mylę, także z góry przepraszam za ilość spoilerów i za marną jej jakość.

0 /skomentuj:

Prześlij komentarz