Image Hosted by photobucket.com

wtorek, 16 sierpnia 2011

(たったひとつの恋)Po prostu jedyna miłość/Japońska drama

-->
Już jakiś czas temu miałam napisać moje odczucia po dramie:" Tatta hitotsu no koi". Głupio trochę mi jest się przyznawać, iż oglądnęłam ją w pierwszym miesiącu wakacji, a dopiero teraz zabieram się za pisane... No ale cóż, lepiej późno niż wcale. 
 



Na tą produkcję czekałam już od podajże maja, jak nie wcześniej. Byłam taka szczęśliwa, gdy ujrzałam, że całość została już przetłumaczona, od razu wzięłam się za pobieranie. Nie ma, co tu udawać, że nakłonił mnie do oglądnięcia ten fakt, że w główną rolę wcielił się Kamenashi Kazuya, którego- chyba nikomu to nie jest dziwne- wprost uwielbiam, a także jego kolega z zespołu Tanaka Koki (raper z KAT-TUNa) ^^.   

Historia, którą przedstawia "Tatta hitotsu no koi"  wydaje się być zwyczajną, którą praktycznie można poznać w każdej dramie o miłości, jednak z drugiej strony, dla mnie była ona niezwykła i miała w sobie taką maleńką iskierkę magii, która  powodowała to, iż nie mogłam doczekać się, aż włączę kolejny odcinek i go obejrzę.
Głównym bohaterem jest nie jaki Kanzaki Hiroto (Kamenashi Kazuya). Pracuje on w małej fabryce ojca, która zajmuje się naprawianiem łodzi. Jego ojciec popełnił samobójstwo, a tym sposobem przyczynił się do spłaty długów, które pozostawił rodzinie. Hiroto ciężko pracuje od świtu do zmierzchu, aby utrzymać matkę i chorego brata. Nie są bogatą rodziną, matka zarabia na ulicy, a on jako najstarszy syn, opiekuje się młodszym i chorującym na astmę bratem. Ich życie jednym słowem nie jest sielanką. Pomimo tych trudności, chłopak nie okazuje u siebie słabości. Każdego wieczora spotyka się ze swoimi przyjaciółmi Kusano Ko (Tanaka Koki) i Ozawa Ayuta(Hiraoka Yuta). Jeden pracuje jako kierowca ciężarówki, drugi zaś w sklepie. Chodzą razem na ryby, albo po prostu siedzą na łodzi i piją piwko.
Z kolei kolejną bohaterką jest Tsukioka Nao(Ayase Haruka), studentka wywodząca się z bogatej rodziny, której ojciec jest właścicielem sklepów jubilerskich. Nao może mieć wszystko, czego tylko dusza zapragnie, ale nie jest typem rozpieszczonej córuni tatusia. Tak na prawdę, dziewczyna nie oczekuje od rodzciów niczego. Próbuje usamodzielnić się i być niezależną. Jedyną jej taką prawdziwą przyjaciółką jest Motomiya Yuko(Toda Erika), która chyba jedynie rozumie uczucia Nao.
Jak to niestety bywa w życiu, wiadome to jest, iż taki związek nie może znaleźć akceptacji świata i rodziny zakochanych. Spotykają trudności i masę przeszkód na drodze do własnego szczęścia. Jak nie matka, która przychodzi do właściela sklepów jubilerskich po pieniądze i z szantażem, tak wredny dawny kolega, który napada na miłość twojego życia. I jak tutaj zapewnić rodziców twojej wybranki, iż będzie bezpieczna przy tobie?
Ogólnie ich znajomość rozpoczyna się bardzo w zabawny sposób, gdyż Hiroto na drodze wylewa przez przypadek na Nao wiadro z rybami. Potem pech, czy może i nawet przeznaczenie kieruje ich ścieżki tak, aby się połączyły ze sobą.

Dalej dowiadujemy się, iż Nao cierpi na białaczkę. Jeszcze nie minęło pięć lat od przeszczepu. Dawcą był jej brat, któremu jest ogromnie wdzięczna za ten czyn i poświęcenie. Co prawda, dziewczyna czuje się dobrze, ale rodzice i tak obawiają się nawrotu choroby. Również wychodzi na światło dzienne fakt, że Nao chodziła przez jakiś czas do szkoły dla niepełnosprawnych, przeleżała w szpitalu spory okres własnego życia, więc to usprawiedliwia jej dość częste dzienne zachowanie.
 
Bez wątpliwości ścieżka dźwiękowa mnie urzekła. Utwory były znakomite i idealnie pasowały w tle do danej sytuacji. Inne ściskały, aż za gardło i wypychały łzy na zewnątrz, ale także nie zabrakło tych weselnych.
Na mnie szczególnie ogromne wrażenie zrobiły dwa utwory:

Ten to już zawsze będzie mi się kojarzył z Hiroto i Nao ^^. Utworek na prawdę bardzo śliczny i dobry do przesłuchania, jak ktoś ma doła, czy chce po prostu poukładać sobie pewne sprawy w głowie.
Z kolei ten to kojarzy mi się trochę z Titanicem ^^ Ten flet... ach, piękne. Też ma w sobie takie coś, że oczarował mnie. No i rzecz jasna także kojarzy mi się z Hiroto i Nao, ale te bardziej ich szczęśliwsze chwile. ;]

Taaa.... <marzycielka>. Jak zawsze tam gdzie Kame to i piosenka w wykonaniu KAT-TUNa musi się pojawić. Tą piosenkę znałam dużo, dużo wcześniej, niż obejrzałam "Tatta hitotsu no koi". I nie ukrywam, że gdy zaczęłam słuchać drugiej płyty moich KAT-TUNków to już od samego początku wiedziałam, iż ta piosenka służy za ening w tej dramie ^^. Co ja dużo będę pisała o tej piosence. Wiadomo, że jeżeli KAT-TUN ją wykonuje, to dla mnie ona jest naj naj i ogóle ;]. Więc wszysyko jasne, jaka ona jest dla mnie ^^.


No cóż, nie ma, co ukrywać, iż moją ulubioną postacią z dramy jest właśnie Kanzaki Hiroto. Co prawda, każda postać grana przez Kame w dramach przypada mi do gustu. Może Hiroto nie okazał się być takim idealnym facetem, jak Naoki w "Buzzer beat", to i tak podbił, i oczarował moje serce. Obserwowałam jego grę aktorską z zaciekawieniem i wielkim podziwem. Często zazdrościłam Nao, że to nie ja jestem na jej miejscu. Nie przeszkadzał mi fakt, iż Hiroto pochodził z biednej rodziny, a jego matka niestety zarabiała na ulicy. Dla takiej miłości warto jest się poświęcić, chociażby nie wiadomo z jak bogatej rodziny by się pochodziło.
Często udawał, że wszystko jest w porządku. Myślał o innych, rzadko kiedy o sobie. Swoim bratem tak opiekował się, że na prawdę byłam wzruszona, bo takie widoki to rzadkość, na prawdę.


Jak zawsze, w dramach nie może zabraknąć szalonych i zabawnych postaci, tak i w tej smutnej i dramatycznej historii nie brakło takiej. Mianowicie był to bohater grany przez Tanakę Kokiego, Kusano Ko. To była taka postać, która na prawdę barwiła tą smutną historię i nadawała jej promieni słonecznych. Taa... zdecydowanie tak. To, co on wyprawiał w tej dramie to tylko wywoływało na moich ustach szeroki uśmiech i śmiech. Jeszcze, jak przyszyło mu umówić się na randkę, to już na prawdę istny koszmar, albo gdy przyszło mu zagadać jakąś dziewczynę. Nie spodziewałam się, że Koki tak świetnie potrafi grać. W tej dramie ukazał swoje umiejętności naprawdę na bardzo dobrym poziomie. Teraz wiem, że nie tylko z niego jest dobry wokalista i raper, ale także i aktor. Za pewnie sięgnę jeszcze po jakąś dramę z jego udziałem ^^.

Dramę oglądało mi się na prawdę bardzo przyjemnie. Pomimo, że to smutna historia- jak już wcześniej wspominałam- w której momenty wywoływały w oczach łzy, to nie brakło tych zabawnych i komicznych sytuacji. Czasami miałam takie chwile słabości, że po prostu aż chciało się przyłożyć osobie, która mieszała w szczęściu głównym bohaterom.
Końcówka totalnie mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się takiego zakończenia. Skoro Nao była chora, byłam przekonana w stu procentach, iż ta historia zakończy się zupełnie inaczej, niż przypuszczałam. Najwyraźniej scenarzysta przewidział ten fakt, iż każdy może domyślać się zakończenia i dlatego uczynił to w taki, a nie w inny sposób.
Dramat miłosny jak i komedia na prawdę świetna. Polecam ją każdemu, kto lubi takie filmy, a przede wszystkim dla miłośniczek Kamenashiego Kazuyi ^^. Za pewnie będę powracała do tej dramy.

Po oglądnięciu "Tatta hitotsu no koi" zrozumiałam, że życie niesie nam wiele niespodzianek, tych miłych, jak i tych smutnych. Nawet w najgorszej sytuacji można znaleźć dobre rozwiązanie, nie zawsze trzeba to skreślać, zakładając z góry przegarną. Jeżeli stanie się o walkę o to , co dla nas jest najważniejsze, życie nabiera innego smaku. Stajemy się silniejsi i dążymy do upragnionego celu. Miłe rzeczy spotykają każdego, nawet tego, który ma w życiu pod górkę- a przykre i smutne tego, który ma wszystko, o czym tylko dusza zapragnie. Tak. Życie jest wielką niewiadomą. Nigdy nie wiadomo, co spotka nas tuż za rogiem. Trzeba być przygotowanym na wszystko.
Ta drama uświadomiła mi także, że miłość naprawdę może być piękna i niepowtarzalna. Taka, jak w przypadku głównych bohaterów. Że takie silne uczucie potrafi połączyć dwóch różnych ludzi z innych bajek. I to jest piękne... magiczne.

3 /skomentuj:

Anonimowy pisze...

Nie widziałam tej dramy, a lubię oglądać seriale/filmy gdzie jest Kame ( a tu nawet Erika Toda w tle). Taka miłość pomiędzy ludźmi z różnych sfer jest trochę oklepana, jednak jeśli się chce to można stworzyć z tego coś naprawdę pięknego. :)

U mnie nn.
[nawiedzony-arbuz]

Gnijący arbuz

Anonimowy pisze...

Najczęściej po angielsku, ale zdarza się po niemiecku lub polsku, chociaż jakby było trzeba to w każdym języku się dogadam. xD

~Gnijący arbuz

Anonimowy pisze...

Miłość pomiędzy dwiema osobami, które różni wszystko, a przede wszystkim majątek jest dość oklepanym tematem ( chociażby 3/4 koreańskich dram jest w tym stylu), jednak coś jest takiego w tej dramie, że z chęcią ją obejrzę, dodałam już sobie ją nawet na profilu na MDL i myślę, że zobaczę ją na dniach, bo jako, że nie mogę się zdecydować od czego zacząć, lecę od końca, jak idzie lista;)
Zresztą, widziałam już gdzieś fragmenty tej dramy w moich ulubionych filmikach na YT. I na dodatek gra tam Erika Toda- nie przepadam za nią, jednak z chęcią zobaczę ją w innej roli.
A odtwórczyni głównej roli w ogóle nie kojarzę-.-
Pozdrawiam
bideo.blog.onet.pl

Prześlij komentarz