Image Hosted by photobucket.com

sobota, 31 marca 2012

//Diabeł jest przy Tobie//Devil beside you(惡魔在邊) Tajwańska drama.


Ale mam zakwasy po WF-ie. W środę jedną godzinę graliśmy w kosza (którego ja wręcz nienawidzę), a dopiero na drugiej lekcji zaczęliśmy grać w siatkówkę, którą w prost uwielbiam <3. Ostatnio praktycznie w ogólnie nie ćwiczyłam na WF, bo przecięłam sobie palce. Tak, dokładnie dwa. Jestem ciapa, co nie?
Jednego przecięłam o lusterko, które znajdowało się za pralką. Ja nawet nie wiedziałam, że to rozbite lustro tam leży. Sądziłam, że mama już dawno się go pozbyła, ale jednak pech chciał, że spotkało się ono z moim placem. Co prawda, przecięcie nie było zaś duże, ale jak zawitałam u szkolnej pielęgniarki, to oświadczyła mi, że rana jest na tyle głęboka, że dwie szwy by się należało nałożyć. No, a drugi paluszek, przecięłam go niecały tydzień i to w dodatku na maszynce do krojenia chleba. I, żeby było zabawniej, to u tej samej ręki xD. Więc, wyobraźcie sobie moje pisania na klawiaturze, albo pisania w szkole na lekcji, skoro wskazujący i środkowy palec miałam w bandażach... xD Ale całe szczęście, że ja należę do tych osób, którym rany bardzo szybko przystępują do regeneracji, więc nacięta po lusterku praktycznie już nie widać. A to po maszynce ładnie się goi ^-^.
Dobra, rozpisałam się, jak nie wiem, co. Gomen ne za to, ale kiedyś ten blog był moim pamiętnikowym blogiem, więc pewne nawyki jeszcze we mnie siedzą. Teraz już będę pisała tylko o dramie "Devil beside you", bo o niej właśnie ma być ta notka xD.
  


Dramę zaczęłam oglądać we ferie, ale jakoś tak dziwnie wyszło, że przerwałam oglądanie i powróciłam do niej dopiero dzisiaj. Do końca pozostało mi raptem cztery odcinki, więc postanowiłam to nadrobić i w końcu zaliczyć ją do obejrzanych. Jest to moja pierwsza tajwańska drama i chyba nie ostatnia, aczkolwiek się zastanawiam, czy Tajwańczycy faktycznie są, aż tak bardzo dziecinni, jak w tej dramie? Bo jeżeli tak i w każdej dramie głowni bohaterowie tak się mają zachowywać, to ja raczej podziękuję za tajwańskie i pozostanę sobie przy moich ukochanych japońskich.
Żeby nie było, że już na samym początku źle oceniam dramę, to powiem, a raczej napiszę, że ogółem drama mi się podobała. Tzn miałam takie momenty, że odcinek strasznie mi się dłużył i tylko patrzyłam na pasek, ile do końca jeszcze pozostało.
  
Fabuła dramy, jest tak banalna i przewidywalna, że aż kopie to po oczach. Główna bohaterka, nie jaka Qi Yue od pewnego czasu jest zakochana w Yuan Yi i w końcu postanawia wyznać mu uczucia po przez list miłosny. Jednak, zamiast jemu, wręcza przez przypadek ten list Jiang'gowi Meng'owi (Ahmonowi), który znany jest ze swojego szatańskiego zachowania. Przez kilka odcinków nasza bohaterka w końcu jest ze swoim księciem z bajki, ale wszystko psuje Diabeł, który zażyczył sobie, aby Qi Yue była jego. Na domiar złego okazuje się, że matka Qi Yue spotyka się z ojcem JiangMenga i zamierzają razem zamieszkać. Qi Yue jest skazana na towarzystwo Szatana. Wiadome to jest, że ta dwójka w sobie się zakochuje i muszą pokonać wiele trudności, aby być w końcu razem, pomimo że w przyszłości mają stać się... rodzeństwem.
  
 
Qi Yue była dla mnie tak dziecinną postacią, że po kilku odcinkach miałam jej serdecznie dość, a seria liczy równe dwadzieścia odcinków. Ta bohaterka skłaniania mnie do zastanowienia się, czy faktycznie ma dwadzieścia lat, czy może pięć. To jej zachowanie właśnie wyglądało, jak małego dziecka, chociaż zdarzało jej się trzeźwe myślenie. Na początku przez cały czas chodziła z głową w chmurach, bujając o Yuanie Yi. Gdy Ahomon miał jej list miłosny, to szantażował ją, więc ta mu ulegała, potem tupała nogami, strzelała fochami, aż w końcu płakała. To w końcu wkurzona poszła do niego i dała mu w twarz. Gdy się w nim zakochała, to głowiła się, chodziła zasmucona, co zrobić, aby jej chłopak ze 'znów i marzeń' nie cierpiał, gdy ta wyjawi mu, kogo naprawdę kocha. W  końcu gdy byli już razem, to zaś wielkim problemem jej było to, co będzie, gdy jej matka i ojciec Ahmona, dowiedzą się o nich. I tak w kółko, bez przerwy, akcja skupiona była na niej i na Ahmonie, i ich miłości, jak na problemach, które mają stawić czoła. Czasami to przypominało zachowanie nastolatek, będących w gimnazjum, a nie na uczelni. 
Z kolei Ahomna na początku w ogóle nie byłam wstanie rozgryźć. Dziwny typ, ale za to przystojny, o tak wrednym i paskudnym charakterze, że w ogóle za nim nie  przepadałam. To, jak na początku zachował się w stosunku do Qi Yue, to typowe zachowanie chłopca w podstawówce, który chce poderwać koleżankę, która mu się spodobała. Jego wybuchowy temperament, szczerość, aż do bólu, wściekanie się o byle, co i chamstwo do granic wytrzymałości, stwarzało i budziło coraz bardziej, że moja niechęć do niego rosła. Dopiero w kolejnych odcinkach  poczułam do niego sympatię, gdzie widz dowiadywał się o nim więcej informacji i wtedy szło się zrozumieć, dlaczego jest taki, a nie inny. W sumie Ahmon to typ takiego człowieka, który nienawidzi pokazywać u siebie słabości. Zawsze potrafił, o dziwo, maskować nawet te największe uczucia, co strasznie mi się podobało i podziwiałam go za to. Ale tak naprawdę wewnątrz był strasznie kruchy i łatwo  było go zranić. Kochał na swój własny sposób Qi Yue i potrafił się o nią troszczyć, jako jej przyszły brat i chłopak. Jak mam się jeszcze go czepiać, to właśnie nie podobało mi się, jak dość często traktował swoją wybrankę serca. Musiał być dla niej, aż tak bardzo chamski i wrogo nastawiony, by wyciągnąć od niej prawdę. Dziwne, innego sposobu nie było, tylko ją ranić? Dziewczyna przez to wylała łez, co nie miara. 
 
Matka Qi Yue była jeszcze w swoim zachowaniu gorsza od córki. Ta kobieta czasami miała takie odchyły, że przypominała niekiedy sześciolatkę. W sumie ojciec Ahmona wcale lepszy nie był xD. Ja nie wiem, kurcze, czy Tajwańczycy tak się naprawdę zachowują, nawet w takim wieku, czy co? ^-^. Było to zabawne, owszem, ale ja się po prostu ich bałam, czy z głową mają wszystko okey xDxD. Zdziwiła mnie strasznie ich postawa, gdy w końcu ich dzieci postanowili powiedzieć im o swoim związku. Co prawda, matka spoliczkowała za to Qi Yue, ale gdy to przemyślała, to zaakceptowała ich związek, tak samo jak, ojciec Ahomna.  
Qing Zi, przyjaciółka Qi Yue w sumie zachowywała się podobnie, jak Qi. Była wściekła na nią, gdy ta porzuciła Yuana Yi, bo sama coś do niego czuła. Moim zadaniem jej zachowanie było nieodpowiednie, bo ta od razu narzucała się chłopakowi, gdy ten jeszcze nie zapomniał o Qi Yue. Płakała, krzyczała i w ogóle. Założyli się nawet, że jeżeli kolejna osoba, która wyjdzie z metra,będzie mieć czerwony parasol, to da jej szansę. Niestety się nie udało,to on (chyba z litości) powiedział, że jeżeli teraz wyjdzie osoba z tym czerwonym parasolem, to spróbują. I ku mojemu zdziwieniu, akurat taka osoba wyszła w tym kolorze  parasolu. Jeszcze w niej mi się nie podobało, że kazała mu wybierać, między nią, a koszykówką. Potem wkurzona, że wybrał mecz, w którym miał zagrać, to umówiła się przez Internet z jakimś staruchem, co w ogóle uważam za totalną dziecinadę. Ich związek był taki... bez chemii... wiał totalną nudą. Byli ze sobą, bo tak-moim zdaniem- zażyczył sobie scenarzysta i tyle. Dopiero coś zaczęło się dziać, gdy na plan wkroczył ojciec dziewczyny, który to był tez zły i.t.p, bo z powodu pracy, musieli się przeprowadzić. Tamta zaś zaczęła strzelać fochy, nie wracać na noc do domu, tylko całe dnie spędzała z Yuanem, jakby nie mogła z nim szczerze porozmawiać i powiedzieć, że musi się wyprowadzić. No i jeszcze to, że tak wtrącała się związek Ahmona z Qi Yue. Ogólnie cały ten Yuan Yi był, jak dla mnie, taki płytki. Niby tutaj kapitan drużyny koszykarskiej, a tak naprawdę później był, aby tylko być i nic więcej. On jedyny z nich wszystkich nie zachowywał się, jak przedszkolak, ale zaś był strasznie sztywny.  
No i na koniec przyjaciele Ahomna, którzy z pozoru (tak samo, jak Ahmon) wydawali się być bez serca i uczuć, którym w głowie tylko wagary, bijatyki ect. Ale jak zagłębiło się w ich krąg, to człowiek sobie myślał, że w takim towarzystwie fajnie byłoby się obracać. Przynajmniej, ja miałam takie myśli, oglądając tą produkcję.
Jeszcze tylko kilka słów na temat brata Ahmona i jego matki. Aron pojawiał się tak nagle, który chciał odbić bratu dziewczynę, aby się zemścić za to, że w dzieciństwie w ogóle nie zwracał uwagi na niego. Chciał być taki sam, jak Ahmon, jednak ten ignorował go, bo zaś matka poświęcała mu więcej czasu, ze względu na jego chorobę. Dopiero potem się zmienił i ostatecznie wybaczył bratu.
Jeżeli zaś chodzi o ich matkę, to ta kobieta tak nagle przypomina sobie, że ma starszego syna. Pojawia się dokładnie pod koniec serii. Zrozpaczona i skruszona, pragnie naprawić błędy z przeszłości i prosi Ahomna, aby ten wyjechał z nią do Włoch. 
   

Podsumowując (aby już nie zadłużać, bo nikomu tego się nie będzie chciało czytać) to, "Devil beside you" to lekka drama o charakterze komedii romantycznej, gdzie głównie-jak dla mnie- odgrywała komedia. Gdyby się jeszcze uprzeć, to można byłoby zaliczyć ją do dramatu. Odradzam ją tym, którzy wręcz nie cierpią mażących się dziewcząt z powodu zawodów miłosnych.
Mi osobiście samej czasem nudziło się podczas seansu i spokojnie można byłoby skrócić ilość odcinków o połowę. 
  

3 /skomentuj:

Anonimowy pisze...

Ja ogólnie lubię oglądać tajwańskie dramy, chociaż na razie widziałam w całości tylko dwie. A do Devil beside you przymierzam się od dłuższego czasu, bo naczytałam się sporo pozytywnych opinii na temat tej dramy. Chociaż z drugiej strony przeraża mnie trochę główna bohaterka, bo skoro mówisz, że głównie przez całą serię smęci.... to nie wiem, czy zdzierżę to psychiczniexD Takie marudzenie zawsze mnie irytuje.
U mnie nowy post;)

Every

Kaoru pisze...

No ja jestem ciekawa twojej opinii na temat Qi Yue ^-^. Mnie przeważnie takie bohaterki strasznie irytują, ale do niektórych czasem idzie nabrać sympatii. Do tej, akurat miałam dość mieszane uczucia xD Zależało to od odcinka i w jakiej sytuacji się znalazła.
Ale Ahmon <33.... hmmm, też jestem bardzo ciekawa, co o nim powiesz xD.

Anonimowy pisze...

Postaram się przez święta obejrzeć tę dramę, ale czy mi się uda w całości, to nie wiem;)
U mnie nowy post. Zapraszam serdecznie
[ajia-no-eiga.blogspot.com]

Every

Prześlij komentarz