Image Hosted by photobucket.com

środa, 15 sierpnia 2012

私の偉大日本の恋 (Watashi no idai nippon no koi) Rozdział 3: Kamenashi-san.

Nawet nie spodziewałam się, że tak szybko ukończę ten rozdział, a wyszedł mi dość długi. To wszystko dzięki Kokoro-chan, która naprawdę mnie strasznie motywuje do pisania tego opowiadania i jestem jej za to bardzo wdzięczna ;*. No i teraz doszła moja bratanica, której również przypadało do gustu to opowiadanie, więc jak widać, ma kto mnie popędzać na gadu, abym pisała dalej i szybciej ;p. Powiem, że gdyby nie wczorajsze wykłady na prawko, to rozdział może ukazałby się już wczoraj. No cóż, lepiej później niż wcale, a ja się cieszę, że nie zaniedbuję mojego bloga xD. Dalsze plany na kolejny rozdział już mam, więc chyba również niebawem powinien się ukazać. 
I tak w ogóle to za wszelkie literówki, które mogą się pojawić, przepraszam z góry. Bo ja to robię ich masę ;p. Mimo że czytałam rozdział po kilka razy, to wszystkich i tak z pewnością nie wyłapałam.


 私の偉大日本の恋
Rozdział 3:

Była już spóźniona, wiedziała o tym doskonale, ale przecież nie mogła nic na to poradzić. Klęła w myślach ile tylko wlazło, jednak zaraz nakazała sobie spokój. Przecież spóźnienia się każdemu zdarzają i nie ma nic w tym nadzwyczajnego. Jednak wkurzał ją ten fakt, że akurat w pierwszy dzień coś takiego musiało jej się przydarzyć. Była wdzięczna losowi, że zgodziła się na ten próbny okres.

Odetchnęła kilka razy głęboko, gdy stanęła przed drzwiami, które prowadziły na salę prób tańca. Zaczęła zastanawiać się, kogo tam spotka. Teraz wszystko było jej obojętne, mogłaby nawet ujrzeć Królewnę Śnieżkę, bo wiedziała, że teraz jej zbytnio na tym nie zależy. Modliła się w duchu, aby osoba oczekująca ją, nie była wkurzona za jej spóźnienie.

Złapała za klamkę i pchnęła drzwi. 
 
Przed nią ukazał się pokój oświetlony tak jasno, że w pierwszej chwili co uczyniła, to zmrużyła oczy, gdyż panujący półmrok na korytarzu przyzwyczaił jej oczy do ciemności. 
 
Mrugając powiekami przestąpiła próg pomieszczenia.

Przed sobą ujrzała dziewczynę o rudych i długich włosach. Rozmawiała z jakimś Japończykiem. Z jakimś, bo światło padało pod takim kątem, że nie była wstanie ujrzeć jego twarzy. To, co potrafiła dojrzeć z tej odległości to to, że jego włosy były ciemne i krótkie. Nic typowego, jak na przeciętnego Japończyka.

-Przepraszam bardzo za spóźnienie.- Odważyła się odezwać, jednak zaraz tego pożałowała, gdyż pomieszczenie niosło echem jej słowa.

Kobieta odwróciła się w jej stronę i wtedy Kaoru zauważyła, że ona nie jest Japonką, jak w pierwszej chwili sądziła. Miała słowiańską urodę, jednak nie tak typową, co się rozumie pod tym pojęciem. Mlecznobiała skóra była widoczna poprzez bluzkę z krótkim rękawkiem. Brązowe niemal czekoladowe oczy zmierzyły ją od góry do dołu, a gdy ich spojrzenia się spotkały, jej kącik ust powędrował ku górze. 
 
-Ach, ty pewnie jesteś Kawasaki?- Podeszła bliżej niej.- Jestem Aleksandra, ale mówi mi Aike.

Kaoru uścisnęła dłoń dziewczyny, zastanawiając się skąd może ona pochodzić. 
 
-No to ja już będę się zbierać- powiedziała i rzucając ostatnie spojrzenie na Japończyka wyszła.

Kaoru zagryzła odruchowo dolną wargę, jak to zawsze czyniła, gdy zaczynała się denerwować. Podniosła do góry oczy i wtedy ujrzała dla kogo będzie pisała nowy tekst piosenki, co sprawiło, że cofnęła się odruchowo o krok. 
 
-To ty?- wymknęło jej się. Zaraz szybko ugryzła się w język.

Japończyk się roześmiał, jakby powiedziała coś tak zabawnego, czego od dawna nie słyszał.

-Co cię tak dziwi?

Dotąd siedział na krześle, jednak teraz podniósł się i zaczął podchodzić do dziewczyny.

-To jasne, że Johnny będzie chciał wykorzystać twój talent dla swoich sławnych gwiazd, które tutaj błyszczą najjaśniej.- Zatoczył dłonią krąg, jakby chciał objąć całe to pomieszczenie, w którym się znaleźli.- A wiesz, co ci powiem? Widziałem twoje teksty i są naprawdę bardzo dobre. Od razu powiedziałem Johnnemu, że gdy tylko zawitasz w agencji, to chcę, byś stworzyła dla mnie słowa do mojego najnowszego singla.

Gdy już był przed nią na wyciągnięcie ręki, dziewczyna cofnęła się jeszcze o parę kroków.

-Szczerze się przyznam, że nie spodziewałam się ciebie tutaj...- powiedziała cokolwiek, aby zagłuszyć tą jakże krępującą ciszę, która nastąpiła zaraz po jego wypowiedzi. 
 
Mężczyzna zaniósł się śmiechem. 
 
- A kogo niby oczekiwałaś, bo chyba nie powiesz mi, że tych juniorów, którzy żyją złudną nadzieją na swój debiut?

Kaoru mrugnęła powiekami, zastanawiając się, dlaczego on taki jest. Arogancki i chłodny. W dodatku to spojrzenie i sposób w jaki na nią patrzył. Przez to wszystko zaczęła czuć, jak dreszcze obejmują jej ciało.

Przełknęła głośno ślinę.

Japończyk odwrócił się od niej, jednak miał na nią oko w dużym lustrze, jakie zostało umieszczone na przeciwnej stronie pomieszczenia. 
 
-Cieszę się, że w końcu mogę cie poznać. 
 
Zmarszczyła brwi. Czy on zawsze był taki, spytała siebie w myślach. Z tego, co kiedyś, gdy interesowała się jego karierą, jeszcze na początku, gdy zaczynała swoją przygodę z japońską muzyką, wyobrażała sobie jego zachowanie zupełnie inaczej. Pozory jednak potrafią nieźle zawodzić. A szkoda... Dobrze, że już on nie jest moim idolem, odetchnęła w myślach.

-Nie wiem, czego się spodziewałam, ale-wzięła głęboki wdech i wbiła w niego spojrzenie, a raczej w jego odbicie lustrzane- z pewnością nie ciebie, cóż... Praca to praca, co nie?

Zebrała sobie odwagę podchodząc do małego stolika, znajdującego się w kącie pomieszczenia. Usiadła przy nim na podłodze w klasycznej pozycji dla kultury japońskiej, krzyżując nogi.

- A więc- zagadnęła, wyciągając z torby zeszyt i długopis- o czym ma być ta twoja piosenka? 
 
Mężczyzna zbity z tropu obejrzał się przez ramie. Zmrużył oczy i najwyraźniej się zamyślił nad czymś.

-No co?- Dziewczyna przekrzywiła głowę w bok, a potem zaniosła się cichym śmiechem.- Proszę cię, nawet nie mów, że sam nie wiesz, o czym chcesz śpiewać.

Jego oczy jeszcze bardziej się zwęziły. 
 
-A ty, o czym chciałabyś śpiewać, gdyby ktoś cię o to spytał?

Jego ton uległ zmianie. Stał się bardziej delikatniejszy i prawdziwy. Przedtem przemawiała przez niego sztuczność i pewność siebie, jakby chciał pokazać, że kim to on nie jest. Coś, jakby chciał pokazać, kto tu rządzi. 
 
Dziewczyna opuściła oczy na swoje dłonie, zastanawiając się nad pytaniem Japończyka.
O czym chciałabym śpiewać, spytała siebie, cholera, sama piszę teksty, powinnam to wiedzieć. 
 
Jednak nie potrafiła odpowiedzieć samej sobie na to dziwne pytanie. Nigdy nad tym się jakoś specjalnie nie zastanawiała. Po prostu brała kartkę, długopis i pisała, co siedziało jej na sercu. To tyle, cała filozofia jej talentu, którym wszyscy tak w agencji zaczęli się zachwycać.

-A widzisz? 
 
Podniosła na niego oczy, odgarniając za siebie kosmyk włosa.

-Nie bądź taki pewny siebie- fuknęła w jego stronę.- Weź po prostu powiedz, co ci leży na sercu i tyle. Potem ja postaram się ubrać to w ładne słowa i piosenka gotowa.- Na koniec wzruszyła ramionami.

Japończyk zamrugał oczami.

-Tylko tyle?

Kaoru się roześmiała i potwierdziła kiwnięciem głowy.

-Siadaj tutaj i opowiadaj.- Wskazała miejsce naprzeciwko siebie.- No już, nie mam czasu całej nocy tutaj z tobą siedzieć. Na kiedy potrzebujesz gotowy tekst? 
 
Mężczyzna usiadł na wskazanym miejscu przez nią. Zaskoczyła go u niej ta otwartość i szczerość. Z innymi tekściarzami, z którymi dotąd pracował z agencji, byli sztywni, jakby połknęli kij od szczotki. W dodatku z własnego doświadczenia wiedział, że nie należy zaczynać z nimi rozmowy, bowiem będzie ona nudna, jak flaki z oleju. Przeczuwał, że z tą tekściarką będzie zupełnie inaczej. To mu odpowiadało. Potrzebował, aby się komuś wygadać.

-A więc?- Podniosła na niego oczy znad zeszytu.- Słucham cię.

Z początku nie wiedział od czego zacząć, bo nie był pewny, czy może jej wszystko powiedzieć. Jednak nowa tekściarka sprawiła dobre wrażenie na nim, a poza tym miała bardzo ładny uśmiech, który zachęcał go do opowieści. Był przekonany, że po pięciu minutach Kaoru będzie miała go dość, zacznie przysypiać, albo będzie udawać, że go słucha. Jednak jego przypuszczenia były błędne, gdyż tekściarka uważnie go słuchała, a od czasu do czasu coś notowała w zeszycie z tajemniczym i ledwo zauważalnym uśmiechem. 
 
Z popołudnia zaczął robić się późny wieczór. Zamiast zachodzącego słońca, który rozmazywałby swoje promienie słoneczne za oknem, pojawił się księżyc wraz z gwiazdami.

-I to chyba tyle...- zakończył, drapiąc się po głowie. 
 
Kaoru zamknęła zeszyt i umieściła go w torbie. Przeciągnęła się, a gdy podniosła się z miejsca, poczuła mrowienie w nogach. Skrzywiła się.

-Widzę, że nie jesteś przyzwyczajona do takiego siedzenia.- Zauważył Japończyk zjadliwym uśmieszkiem na ustach.

Zmierzyła go wzrokiem spod łba. 
 
-Na to wygląda. Posiedzę jeszcze nad tekstem w domu, może na jutro rano już będę miała połowę. 
 
Zdziwił się.

- Nie jesteś zmęczona? Wolałbym, abyś odpoczęła. 
 
Uśmiechnęła się blado.

-Tym się nie przejmuj. Zamiast martwić się o mnie, powinieneś zadbać o siebie. A propos, widziałeś te podkrążone u siebie oczy?

Mężczyzna odwrócił się za siebie dynamicznie prawie wtykając nos w lustro.

-Gdzie ty masz te podkrążone oczy?

-Żartowałam- zaśmiała się.- Będę się już zbierać. A właśnie, będziesz mieć czas rano, aby spojrzeć na tekst?

Odwrócił się do niej, uśmiechając się najładniej, jak tylko potrafił.

-Jasne. To o 9?

-Tak. No to jesteśmy umówieni. 
 
Pożegnała się z Japończykiem, po czym opuściła salę, zostawiając go samego.

***

Gdy szła korytarzem było ciemno i cicho, tylko jej buty stukały głośno o posadzkę wypolerowaną tak, jak w muzeach. Było późno, dochodziło do wpół do dziesiątej wieczorem. Kaoru była zmęczona i senna. Ueda jednak miał rację, mówiąc jej, by się wyspała, gdyż czeka ją ciężki dzień. Japończycy to pracoholicy, teraz to wiedziała na pewno. 
 
Westchnęła cicho i skręciła za zakręt, gdzie było dojście do wind. Jednak przestraszyła się nie na żarty, kiedy nacisnęła przycisk windy a nic się nie stało. Dziwne, pomyślała i nacisnęła guzik raz jeszcze.

-Windy o tej godzinie nie działają- usłyszała tuż za swoimi plecami.

Pomimo że znała bardzo dobrze ten głos, odwróciła się za siebie szybko. 
 
-Wybacz, że cię przestraszyłem.

Głos Kamenashiego był ciepły i miły przez co ten ciemny korytarz nie był tak straszny, gdy szła nim sama.

-Nie przestraszyłeś- sprostowała oburzona, jednak wiedziała, że kłamie. Ruszyła w stronę schodów.

Kamenashi ją dogonił i zrównał z nią kroki.

-Przestraszyłem.- Zaczął się z nią droczyć. 
 
Dziewczyna westchnęła, odgarniając za siebie włosy. 
 
-Wcale, że nie.

-Właśnie, że tak- upierał się przy swoim.- Widziałem to w twoich oczach. 
 
Kaoru się zatrzymała, a on o mało co nie wpadł na nią.

-Niby co takiego?- Przeszyła go chłodnym spojrzeniem, po czym prychnęła.- Nie znasz mnie, więc nie mów mi, co widziałeś w moich oczach.

Ruszyła dalej.  
 
Zanim pobiegł za nią, musiał przetworzyć zdanie, które przed chwilą usłyszał. Potrząsnął szybko głową z nadzieją, że niemiłe słowa zaraz rozpłyną się, jak poranna mgła. Niestety, gorzki ton nowej tekściarki, dźwięczał mu w uszach niczym diabelny szept złego ducha. Mógł oczywiście to zignorować i pójść własną drogą, nie zawracając sobie głowy nowym pracownikiem agencji. Marzył tylko o tym, aby znaleźć się we własnym łóżku i odpłynąć do krainy snów, jednak nie mógł pojąć, dlaczego ta dziewczyna jest tak chłodno do niego nastawiona. Próbował zapomnieć o tych słowach, dlatego też skierował tor myśli zupełnie w innym kierunku, ale wciąż te słowa wracały do niego z dwojoną siłą. To było dla niego dziwne. Wiedział, że musi dowiedzieć się, o co jej tak naprawdę chodzi. Tylko nie wiedział, po co mu to do szczęścia było potrzebne. Dlatego rzucił się za nią biegiem. Zwariowałem, powiedział do siebie, kiedy zbiegał ze schodów, pokonując kręte stopnie. 
 
-Zaczekaj!- Dogonił ją dopiero w holu na parterze.- Dlaczego jesteś dla mnie taka nie miła? Zrobiłem ci coś, że takim tonem do mnie mówisz? Masz rację, nie znam cię... Hej, mówię do ciebie, mogłabyś chociaż się zatrzymać?

Przystanął przy recepcji, dysząc z wysiłku. Już dawno nie schodził tymi schodami. Kondycja wysiadała, jednak brak windy robił swoje, cholera.

Kaoru zatrzymała się dopiero na dźwięk jego ostatnich słów. Wypuściła gwałtownie powietrze z płuc i zirytowana odwróciła się napięcie w jego stronę.

-O co ci chodzi?- Fuknęła na niego takim samym nieprzyjemnym głosem, co na górze. 
 
-To ja raczej powinienem ciebie o to zapytać, nie uważasz?- Oddech zaczął mu się już wyrównywać, co przyjął z wielką ulgą. Przynajmniej mógł dodać do swojego głosu chłodne nuty. 
 
Dziewczyna wywróciła do góry oczami i skierowała się w stronę drzwi.

- O nie. Nie wyjdziesz stąd, dopóki mi nie powiesz, co jest grane.- Złapał ją za ramię i odwrócił swoją stronę.

-Rany, facet, ale jesteś upierdliwy- syknęła, wbijając w niego lodowate spojrzenie.- I puść mnie.- Spojrzała wrogo na jego ręce, które miał położone na jej ramionach.

Japończyk westchnął głośno i puścił dziewczynę.

-Powiesz mi, o co ci chodzi? 
 
-Mnie?- Oburzona Kaoru prychnęła, krzyżując dłonie na ramionach.- O nic. Po prostu jestem padnięta do granic możliwości i chcę być jak najszybciej w domu, a ty mi działasz na nerwy. Tyle, coś jeszcze? Jak nic, to do widzenia, bo jakbyś chciał wiedzieć, śpieszę się na autobus. 
 
Odwróciła się i chwyciła za klamkę.

-Proszę bardzo, ale nie zdziw się, gdy będziesz czekała na przystanku a nic nie nadjedzie.

-Co ty chrzanisz?- Kolejny raz odwróciła się w jego stronę i musiała spojrzeć w jego oczy.

No pięknie, przemknęło jej przez myśl. Była już tak zmęczona, że wyjście z agencji ją ucieszyło jak małego dziecka, jednak teraz ten ktoś zepsuł jej humor do granic możliwości. Tak bardzo, że miała ochotę coś rozwalić. Cokolwiek, byle tylko złość z niej wyparowała.

-To, co słyszysz.- Kamenashi uśmiechnął się anielsko i wzruszył ramionami.
 
Dziewczyna wypuściła powietrze przez nos po czym przymknęła powieki.

-Okey, w takim razie jestem zmuszona pójść na piechotę. Dzięki za informację, Kamenashi-san. Oszczędziłeś mi zbędnego czekania na przystanku. Jestem ci wdzięczna, naprawdę.- Powiedziawszy to, pociągnęła za drzwi i wyszła. 
 
Gdy znalazła się na parkingu, chłodny powiew wiatru uderzył ją, przez co musiała zakryć dłonią twarz. Na niebie zaczęły kłębić się mroczne i złowrogie chmury, które pochłonęły przyjacielski blask księżyca. Gdy przeszła parę kroków, zaczęło kropić. 
 
-Cholera!- mruknęła pod nosem, czując jak przeszywa ją dreszcz. 
 
Za nią wyszedł Kamenashi, który dumnie kroczył ku swojemu samochodowi. Widząc tekściarkę w deszczu, uśmiechnął się zjadliwie pod nosem.

-No, no, widzę, że zapowiada się przyjemny powrót do domu- zawołał w jej stronę. Sam nie wiedział, czemu to mówi, ale dogryzanie dziewczynie sprawiało mu przyjemność.-Chyba lubisz deszcz, co? W sumie nie masz innego wyboru. Ale wiesz, co? Może krople deszczu cię ostudzą. 
 
Dziewczyna zacisnęła pięści.

-Chrzań się- warknęła i wyszła z parkingu na główną ulicę. 
 
Lekki deszczyk szybko zmienił się w ulewę, tworząc na chodnikach gigantyczne kałuże. Na dodatek tego, niebo przeciął oślepiający błysk, po czym grzmotnęło tak mocno, że tekściarka zlękła się w sobie. Grube krople deszczu zaczęły bębnić o kostkę, którą był wyłożony chodnik, a Kaoru poczuła, jak jej trampki mokną. Mokre kosmyki włosów zaczęły lepić się do twarzy. 
 
Ku jej zdziwieniu przy krawężniku zatrzymał się jakiś samochód. 
 
-Weź się nie wygłupiaj, tylko wskakuj do samochodu. 
 
Przystanęła odruchowo. Znowu on, pomyślała wkurzona.

-Nie, dziękuję. Poradzę sobie.

Japończyk powstrzymał wybuch śmiechu.

-Chciałabym to zobaczyć-mruknął, ale chyba dziewczyna to usłyszała, bo urażona zaczęła iść.- Dobra, przepraszam, noo. Ej, to już nie zabawa. Przyznaję, droczenie się z tobą jest zabawne, ale żarty się skończyły. Nadchodzi burza, więc bądź tak łaskawa i porzuć swoją dumę i wsiądź do samochodu, bo zaraz zamokniesz. Zresztą i tak już jesteś cała mokra.

Chciała ruszyć dalej, ale jednak musiała przyznać, że Japończyk ma rację i to stu procentową. Droga piechotą do jej mieszkania zajęłaby gdzieś do godziny, a w taką pogodę w godzinę raczej by nie dotarła. Prędzej nabawiłaby się gorączki i grypy, w dodatku ta burza...

Z niechęcią więc wsiadła do jego samochodu.

- Ty drżysz- zauważył i załączył ogrzewanie pomimo czerwca.- Tam na tylnym siedzeniu powinien być koc, weź się nim owiń. 
 
Roześmiała się cicho.

-No, no, kto by przypuszczał, że jesteś taki nadopiekuńczy- powiedziała z wyczuwalnym sarkazmem w głosie. 

Sięgnęła na tyle siedzenie i ku jej zdziwieniu jej ręka natrafiła na koc. Była przekonana, że żartuje z tym kocem a tu proszę, co za niespodzianka.

-No nie patrz tak na niego, tylko nakryj się nim. Poza tym, nie chcę brać odpowiedzialności za twoje zdrowie. 
 
W odpowiedzi tekściarka pokazała mu język, po czum posłusznie, jak małe dziecko zarzuciła na swoje ramiona koc.

Dalszą drogę pokonali w milczeniu. Kaoru co jakiś czas rzucała w jego stronę ukradkowe spojrzenia, co nie uszło uwadze Japończykowi. Jednak nie komentował tego, tylko uśmiechał się pod nosem. W sumie on także zerkał na nią, a gdy ich spojrzenia się spotkały ze sobą, szybko odwracali głowy w przeciwne strony.

Deszcz nadal nie chciał dać za wygraną. Walił z mocą o przednią szybę samochodu, jakby chciał rozwalić szło na drobny mak. Burza nadchodziła dużymi krokami, przecinając niebo tak jasnymi błyskawicami, że oczy momentalnie zachodziły łzami. Noc zapowiadała się naprawdę interesująco, bo zanosiło się na to, że taka pogoda utrzyma się aż do rana.
Przejechali jeszcze kilka minut, po czym samochód się zatrzymał. Zdezorientowana Kaoru otworzyła oczy. Była na tyle wyczerpana po pierwszym dniu w pracy, że powieki same opuszczały się na dół.

-Jesteśmy już na miejscu?- spytała sennym głosem, próbując coś ujrzeć przez boczną szybkę. Na próżno, bo grube krople deszczu ociekały ze szkła, poza tym było ciemno.- Chwila, przecież nie podałam ci adresu.

Japończyk przeniósł zmęczone spojrzenie na twarz dziewczyny.

-No nie- powiedział, wyłączając silnik.- Jesteśmy pod moim domem-dodał to w taki sposób, jakby to było przecież tak oczywiste, że na zewnątrz teraz pada deszcz. 
 
-Aha- mruknęła w odpowiedzi, lecz zaraz szybko potrząsnęła głową.- Co ty powiedziałeś? Oszalałeś? Zawieś mnie do mojego domu i to natychmiast!

Mężczyzna kolejny raz tego wieczora spotkał się z wrogiem tonem głosu nowego pracownika, jak i tym chłodnym, wręcz przeszywającym na wylot spojrzeniem. Czuł się tak, jakby tekściarka wierciłaby mu dziurę na wylot. Wzdłuż jego kręgosłupa przeszedł dreszcz.

-Wybacz, ale nie będę jechał na drugi koniec Tokio w tak paskudną pogodę tylko po to, aby cię odwieźć do domu. Przenocujesz u mnie i po problemie. 
 
Kaoru wybałuszyła na niego oczy ze zdziwienia. Mrugnęła kilkakrotnie powiekami sądząc, że się najnormalniej świecie przesłyszała. Tak, to pewnie z męczenia, powiedziała do siebie spokojnie. 
 
-Że co, proszę?- spytała przez zaciśnięte zęby, po czym cicho się roześmiała. 
 
Kamenashi spojrzał na nią takim wzrokiem, że teraz była pewna, że nie żartuje, że mówi poważnie. Śmiertelnie poważnie.

-To co słyszysz. Przenocujesz u mnie.- Wzruszył ramionami.- Zobacz, co się dzieje. Zaczyna padać jeszcze bardziej, niż przedtem. Mieszkasz po drugiej stronie miasta, tak? A mój dom znajduje się najbliżej od agencji, no więc wyjście jest przecież oczywiste.

Kaoru chciała zaprotestować, miała już otwarte usta, gdyż uświadomiła sobie, że dyskusja na ten temat została zakończona. 
 
Była wkurzona, tak bardzo, że miała ochotę udusić Japończyka gołymi rękami. Przecież tutaj chodziło o nią. Nie była małym dzieckiem i potrafiła decydować o sobie, żadna niańka do tego nie była jej potrzebna. 
 
-Wybacz, ale nie mam w samochodzie parasola. Będziemy musieli jakoś przebiegnąć ten odcinek drogi, dasz radę?- Spojrzał przelotnie na nią.- Zresztą i tak jesteś już mokra, więc gorzej już nie może być.- Widząc jej minę tylko się roześmiał, na co w odpowiedzi dziewczyna uderzyła go w ramię.

Gdy tylko wyszła z ciepłego samochodu, zimna fala na nowo objęła jej ciało i zaczęła drżeć i szczękać zębami. Na sobie wciąż miała zarzucony koc, jednak mogła go zostawić spokojnie w aucie, bo gdy tylko wyszła z nim na ulewę, materiał szybko przesiąknął wodą i zrobił się ciężki.

-Gotowa?- rzucił w jej stronę, jednak to nie było potrzebne, bo Kaoru od razu rzuciła się biegiem w stronę jego domu. 
 
Odcinek, który pokonała nie był długi, jednak jak na taki deszcz, był on o wiele za długi. Teraz mogła spokojnie powiedzieć, że przesiąknęła do suchej nitki. Kamenashi zaraz znalazł się przy niej. Odnalazł w kieszeni klucze, po czym otworzył drzwi i w puścił dziewczynę do środka. 
 
Była zaskoczona wnętrzem domu Japończyka. Hol może nie był przestronny, ale jego ściany miały barwy ciepłe i pastelowe, co sprawiało, że mieszkanie było przytulne. Weszła dalej i znalazła się w niedużym salonie. 
 
Odrzuciła mokry koc na kanapę i zaczęła bacznie wzrokiem obserwować każdy kąt mieszkania. I musiała przyznać, że cholernie jej się tu podobało.

-Rozgość się. Zaraz przygotuję nam herbaty.

Usiadła w fotelu, obserwując po przeciwnej stronie kominek, który był zbudowany z czerwonej cegły. To wszystko razem ładnie współgrało, gdyż ściany w salonie miały kolor jasnego beżu.

-Woda się gotuje, więc to trochę potrwa.

-Spoko, poczekam- odwróciła się w jego stronę i uśmiechnęła słabo.- A tak a poro po, masz bardzo ładny dom.

-Dziękuję- odparł trochę skrępowany.- Może chciałabyś się wysuszyć za ten czas? 
 
Roześmiała się.

- No raczej tak, jestem cała mokra.- Przejechała palcami po włosach, w celu ich rozczesania.- Patrz, z moich butów prawie zrobiła się kałuża- zażartowała. 
 
-W takim razie na lewo masz łazienkę. Ręczniki są na górnej półce. Zresztą, jak wejdziesz, to od razu je zauważysz.

-Yhym, dzięki.- Podniosła się z miejsca, kierując się w stronę łazienki. 
 
-Tylko, że jest jeden mały problem.- Japończyk się skrzywił i podrapał się po głowie.

Dziewczyna znieruchomiała. Czyżby brak ciepłej wody, przemknęło jej przez myśl. O nie, błagam, tylko nie to. 
 
Spojrzała na niego, czekając co ma jej do powiedzenia.

-Problem w tym, że nie mam dla ciebie żadnych na przebranie suchych ciuchów. 
 
Odetchnęła z ulgą.

-A ja już myślałam, że powiesz mi, że nie masz ciepłej wody- uśmiechnęła się szeroko.

-Że co?- Zmarszczył brwi.

-Że nic. Nie ważne... jakoś sobie poradzę... chyba.

Japończyk odetchnął głęboko.
-Tylko mi nie mów, że będziesz spała w mokrych rzeczach.

Wzruszyła ramionami.

-Żartujesz? 

Kolejny raz się roześmiała, a Kamenashi musiał przed sobą przyznać, że jej śmiech jest naprawdę bardzo ładny.

-No przecież, że tak. Spokojnie, poradzę sobie. Wysuszę je i...

Nie dokończyła, bo mężczyzna zniknął za którymiś drzwiami, a gdy się na nowo pojawił, w rękach trzymał coś białego.

-Łap.-Rzucił w jej stronę.- Powinien być dobry.

Złapała to owo coś, co okazało się być podkoszulkiem. 
 
-Dzięki- rzuciła nieśmiało w jego stronę i zniknęła za drzwiami od łazienki. 


  ***

Dziewczyna wyszła z łazienki o wiele za dużym w podkoszulku tak, że rękaw, który w rzeczywistości był krótkim rękawkiem, sięgał jej do łokcia. 
 
-Całe szczęście, woda była ciepła- powiedziała, byle tylko przerwać ciszę. 
 
Usiadła na kanapie, wycierając włosy w ręcznik.

-Co ty tak doczepiłaś się tej wody?

Japończyk opierał się o framugę drzwi od kuchni z założonymi dłońmi na piersiach. Gdy tylko tekściarka pojawiła się w salonie poszedł do kuchni, a gdy z niej wrócił niósł kubek ciepłej herbaty. 
 
Podstawił go na stoliku, po czym oznajmił, że teraz jest jego kolej suszenia się i powędrował do łazienki.

Kaoru sięgnęła po swoją torbę. Wyciągnęła z niej zeszyt i długopis. Otworzyła go na stronie, gdzie robiła notatki na nowy materiał do tekstu piosenki. Chwilę później sięgnęła po telefon. Uradowana, że w torbie miała ze sobą słuchawki do niego, wyciągnęła je, po czym podłączyła je do komórki i założyła na uszy.

Nigdy nie lubiła pisać tekstów na sucho. Zawsze włączała jakąś piosenkę, która stawała się jej natchnieniem do stworzenia słów piosenki. Sama melodia już działała na nią tak, że wiedziała, czy utwór będzie o smutnej wręcz przygnębiającej tonacji, czy raczej wesoły. 
 
Gdy piosenka, którą miała załączoną skończyła się, włączyła ją jeszcze raz, od nowa i wtedy dopiero do głowy zaczęły napływać sensowe słowa, które zlepiła w zdania. Najlepiej pisało się jej teksty w jej narodowym języku, więc i tą także pisała po polsku . Dopiero później, gdy miała praktycznie całą zwrotkę i refren, wzięła się na przekład na japoński.

-Co robisz?

Serce zadudniało w jej klatce piersiowej, jakby chciało się wyrwać. Wiedziała, kto to powiedział, ale zawsze tak reagowała, gdy ktoś się do niej odzywał niespodziewanie, a ona słuchała muzyki.

Uniosła oczy znad zeszytu i zaraz uciekła spojrzeniem z powrotem w swoje zapisane japońskie znaki, czując jak się rumieni, gdyż chłopak wyszedł z łazienki bez koszulki, którą dopiero teraz założył na siebie.

Zdjęła jedną słuchawkę z ucha.

-Pracuję- odparła wciąż patrząc w znaki.- Nie widać? 
 
Japończyk zmarszczył brwi.

-Na prawdę?- Było widać, że nie bierze jej słów na poważnie, więc ruszył w jej stronę.

Stanął za nią, aby mieć jak najlepszy widok na tekst, który tworzyła.

„Kiedy zasypiam- zapadam się
Wtedy nie czuję nic- prócz odrętwienia
Czuję, że tonę w morzu zapomnienia
Słyszę, jak cicho wzywasz mnie do siebie”.

-Ej!- fuknęła oburzona, odwracając zeszyt w drugą stronę.- Nie lubię, gdy ktoś czyta moje nieskończona prace w dodatku przez ramię.

Kamenashi wyciągnął dłonie w obronnym geście i uśmiechnął się niewinnie.

-Oj, weź nie przesadzaj.-Oddalił się od niej o kilka kroków.- Tak swoją drogą, bardzo ładny tekst. Napisałaś to teraz?

Potwierdziła kiwnięciem głowy.

-W tak krótkim czasie?- Jego zdziwienie pogłębiło się.

Kaoru uśmiechnęła się niezauważalnie pod nosem, chowając zeszyt do torby.

-A no, tak się właśnie składa, że tak- odparła rozbawiona.

Wyłączyła muzykę całkowicie i odłączyła słuchawki od komórki.

-Czego słuchałaś?- Zaciekawił się Japończyk, obserwując jak dziewczyna chowa sprzęt do torby.

-Nie ważne- odpowiedziała nadal rozbawionym tonem głosu. 
 
-Hmm... To może powiesz mi, dla kogo piszesz te ładne słowa?

Spojrzała na niego. Chciała powtórzyć wcześniejsze zdanie, ale nie była wstanie, bo Japończyk zrobił tak słodką minkę, że nie była wstanie mu odmówić.

-Oj no... dla Yamashity.-Wywróciła do góry oczami.- Ciekawość zaspokojona?

Przytaknął. 
 
Chwilę później Kamenashi przygotował kolację, jak się okazało, było to sushi. Dziewczyna musiała przyznać przed samą sobą, że Japończyk potrafi nieźle gotować. Była ciekawa, gdzie się nauczył tak gotować. Typowała na jego mamę, jednak nie była o tym przekonana. Sądziła, że jak zawita w Japonii, to domowe jedzenie, tak dobre, jakie robiła jej mama w domu się skończą, a zaczną się niedobre obiady w jakiś tanich budkach na wynos. Kolejna miła niespodzianka, którą przyjęła z wielką ulgą. Ciekawe, ile ich jeszcze będzie. 
 
Cieszyła się, że miała już rozpoczęty tekst. Przynajmniej będzie miała, co pokazać jutro Yamashicie. Obawiała się trochę, czy słowa, które napisała, spodobają mu się. Zawsze pisała tylko dla siebie, a znajomi, którzy czytali jej prace, podobały się im. Może i oni mówili szczerze, ale teraz miała do czynienia z gwiazdą muzyki japońskiej, który bądź co bądź znał się jako tako na rzeczy. Denerwowała się przed jutrzejszym spotkaniem i modliła się w duchu, aby tekst przyjął z uśmiechem, a przede wszystkim z zadowoleniem. 
 
Po kolacji Kamenashi pożegnał się z tekściarką, życząc jej dobrej nocy i udał się do siebie do sypiali. 
 
Kaoru nie poszła od razu spać. Sen jakoś szybko odszedł, a na pierwszy plan wstąpiła bezsenność. Czuła się bardzo obco w mieszkaniu u mężczyzny, którego praktycznie w ogóle nie znała. Dziwił ją ten fakt, dlaczego przyjął ją pod swój dach. Przecież on kompletnie jej nie znał. Tekściarka przynajmniej znała go z teledysków i z dram, a także z programów, które z nim oglądała. Ale on? Dlaczego to zrobił? Japończycy to chyba naprawdę bardzo mili ludzie, pomyślała i zasnęła z tą myślą.

Przebudziła się gdzieś na ranem, gdzie ledwo dopiero rysował się wschód słońca. Poczuła się jeszcze dziwniej, niż wczoraj wieczorem. Dlatego postanowiła wstać i się ubrać. Cieszyła się, że jej ubrania, które miały wczoraj nieciekawą przygodę, były całkowicie suche. 
 
Wyszła z łazienki, rozczesując placami poplątane włosy. Nim jednak opuściła mieszkanie Kamenashiego, wyrwała kartkę z zeszytu i zapisała na niej japońskimi znakami:

„Dziękuję za gościnność, a przede wszystkim za suchy ciuch. Stokrotne dzięki”.

Sprawdziła, czy ma wszystko, po czym wyszła cicho z jego domu. 

Kolejny dzień zapowiadał się upalnie, świetnie.

5 /skomentuj:

Kokoro-chan pisze...

No to lecim z tym pisaniem:P
1) Co z tego ze długi, fajnie się czyta i to najważniejsze:D I Grunt, że Cie to napędza do pisania xD
2) Nie ma sprawy xD Motywować się dalej mogę:D Motywujmy się wszyscy na wzajem, to świat będzie ciekawszy i dramy i opowiadania będą szybciej wychodzić xD
3) Pozdrów bratanice ode mnie ;P
4) Złe prawko;P Ale grunt, że napisałaś i je tutaj wstawiłaś:D Lepiej się je czyta całe niż urywkami na gg:P Ale przyzna, ze fajnie też jest być na bieżąco na gg:P
5) "-Ach, ty pewnie jesteś Kawasaki?- Podeszła bliżej niej.- Jestem Aleksandra, ale mówi mi Aike." No i pojawiła się w końcu Alex :P Jestem ciekawa czym ona tam się zajmuje w agencji i jak tam się układa jej relacje z Yamapim ;P
6) "-To jasne, że Johnny będzie chciał wykorzystać twój talent dla swoich sławnych gwiazd, które tutaj błyszczą najjaśniej." Poeta się znalazł xD Ale ciekawie, ciekawie co tam stworzysz... a przeraszam bohaterka stworzy dla niego ^^
7) "Kaoru mrugnęła powiekami, zastanawiając się, dlaczego on taki jest. Arogancki i chłodny. " Spytaj Alex, ona Ci powie dlaczego on taki jest xD
8) Podkrążone oczy xD One wymiatają:P
9) "-Jasne. To o 9?" Ciekawie czy znowu się spóźni xP Chociaż, podobno spóźnienia są w modzie:P
10) "-Przestraszyłem.- Zaczął się z nią droczyć." Nie no, tragedia się dzieje- winda nie działa, muszą iść schodami, a jemu zachciało się żartować:D
11) "- Dlaczego jesteś dla mnie taka nie miła? Zrobiłem ci coś, że takim tonem do mnie mówisz? Masz rację, nie znam cię... Hej, mówię do ciebie, mogłabyś chociaż się zatrzymać?" Tu wymiata:P Uwielbiam jego hasała tutaj xD Widocznie nie przywykł gonić za dziewczynami xD
12) "-Cholera!- mruknęła pod nosem, czując jak przeszywa ją dreszcz. " Ciekawie czy po polsku czy po japońsku xD
13) "-Chyba lubisz deszcz, co? W sumie nie masz innego wyboru. Ale wiesz, co? Może krople deszczu cię ostudzą." xD Ciekawie, dlaczego akurat ostudzą:P Jak by przewidział, że następnego dnia będzie upał xD
14) "[...] Nadchodzi burza, więc bądź tak łaskawa i porzuć swoją dumę i wsiądź do samochodu, bo zaraz zamokniesz. Zresztą i tak już jesteś cała mokra." Inteligencją tu nie błysnął xD Zresztą, dobrze że policja nie jechała, bo jak by się zatrzymała to jestem ciekawa jak by z tej sytuacji się wytłumaczyli xD
15) " Co ty powiedziałeś? Oszalałeś? Zawieś mnie do mojego domu i to natychmiast!" Jaki rozkaz xD Zły Kame, że nie posłuchał, ale biorąc pod uwagę, to co działo się dalej, to jednak lepiej że nie posłuchał xD
16) Opis domu xD Na niego to czekałam xP Ach to zboczenie zawodowe xD
17) "Nie dokończyła, bo mężczyzna zniknął za którymiś drzwiami, a gdy się na nowo pojawił, w rękach trzymał coś białego." Bardziej bym się zdziwiła, jak by przyniósł suknie balową xD
18) " -Czego słuchałaś?- Zaciekawił się Japończyk, obserwując jak dziewczyna chowa sprzęt do torby." Też mnie to ciekawi xD Może kiedyś ujawnisz xD Albo Kame będzie tak głodny wiedzy, że go sam ukradnie aby się dowiedzieć xD
19) "Chwilę później Kamenashi przygotował kolację, jak się okazało, było to sushi." Aż mi się przypomniał nasz "sushi bar na kółkach w czołgu" xD Ale przynajmniej umie gotować, albo raczej robić sushi, to nie nie każdy to umie. Zresztą widok jak Kame robi sushi to bym chciała zobaczyć :P
20) "Po kolacji Kamenashi pożegnał się z tekściarką, życząc jej dobrej nocy i udał się do siebie do sypiali." Już obstawiałam, że będzie kolejna kłótnia na temat kto ma spać w salonie, a kto na łóżku w sypialni xD
21) "Sprawdziła, czy ma wszystko, po czym wyszła cicho z jego domu." I w końcu ucieczka xD Myślałam, że będzie dramatyczna xD I epizodyczna:P Ale mógł się obudzić i pobiec za nią- też by było ciekawie xD
22) Ciekawy tytuł:D Też bym taki wymyśliła xD

Kaoru pisze...

Kokoro-chan, dzięki ;* Jeeej, ten komentarz tak mnie zmotywował, że chcę pisać dalej i chyba wezmę się za ten 4 rozdział, bo aż mnie kusi, skoro widzę, że komuś to opowiadanie przypadło do gustu ;). Szczerze powiem, że to nie są moje klimaty, pisząc takie obyczajówki, preferuje kryminały, lub fantasy, ale jeżeli ktoś to czyta i jemu się podoba, to tym bardziej chcę pisać dalej, bo wiem, że nie produkuję się na darmo ;p
Rozwaliłaś mnie tym komentarzem, ale pozytywnie, zwłaszcza jeżeli chodzi o nasze suchi w czołgu na kółkach xD. A co do 20 to zastanawiałam się, mieli się o to kłócić ale zrezygnowałam, bo rozdział byłby za długi ;).

Kokoro-chan pisze...

1) Nie ma za co xD
2) A pisz, pisz dalej :P A o czytelników to się nie bój xD Mogę załatwić jakiś:P
3) "Szczerze powiem, że to nie są moje klimaty, pisząc takie obyczajówki, preferuje kryminały, lub fantasy[...]" To zrób z Kame wampira xD Chociaż lepiej nie, bo powstanie z tego druga saga Zmierzch:P
4) Albo co gorsza Moda na Sukces, która nigdy się nie kończy i gdzie jest każdy z każdym xD
5) "Rozwaliłaś mnie tym komentarzem, ale pozytywnie, zwłaszcza jeżeli chodzi o nasze suchi w czołgu na kółkach xD" tak! Czołg wymiata! Ale Zoo tak samo xD
6) "A co do 20 to zastanawiałam się, mieli się o to kłócić ale zrezygnowałam, bo rozdział byłby za długi ;)." E tam za długi xD Przeżywasz:P Fajnie się czyta jak jest takie dłuuugie xD
7) Czekam następna część:P
8) Ale spamuje xD
9) Nie mogę się doczekać mojej kłótni z Uedą:P I tej nienawiści:D Bo jak Ci pisałam, do kłótni to ty masz talent xD
10) Aby była ładny liczba w podpunktach ^^

Kaoru pisze...

Eeeee xD Fajnie, że zdradzasz fabułę, no ale... wybaczam ci xD Bosh, na co ja ci piszę na gg, co będzie się działo? .^-^ Już nie dostaniesz szkicu na gg, za karę ;p.

Kokoro-chan pisze...

1) Ale ja zdradzam cześć mojej historii xP
2) A szkicu dotyczącego mnie i Uedy, to i tak nie chciałam xD Pisałam, ze chciałam to dopiero przeczyć tutaj xD
3) Nie no, ale części z Kame to pomożesz posyłać xD

Prześlij komentarz